14/01/2017

♪ okkervil river - for the enemy

- Macie jakieś postanowienia na nowy rok? - pytam bliźniaczek. Trzynastoletnich.
- Nocować u koleżanki - odpowiada jedna.
- Napisać książkę - odpowiada druga.
- Książkę? - dopytuję. Może źle usłyszałam?
- Moja koleżanka już napisała, ja też chcę.
Świetnie, myślę, trzynastolatki piszą książki, a ja nie mogę wysrać z siebie ani magisterki ani kilku esejów na tematy, które nikogo nie obchodzą.
Świetnie. 

- How is your thesis going? - pyta promotor.
- Oh, great, there is only Rorty left to analyse - odpowiadam z szerokim uśmiechem. Nie mam ani jednej strony.

Uczenie obcokrajowców polskiego było jednym z najdziwniejszych doświadczeń w moim życiu. Nadal nie do końca pojmuję fakt, że muszę opakować polski w syntetyczne reguły, którymi mam dzielić się z uczniami. Momentami wydaje mi się to wręcz... irracjonalne. To mój język, po co mam znać końcówki przypadków, ja to wszystko wiem, mówię nim na co dzień, to idiotyczne... A potem uczniowie pytają, jaka jest różnica między grać na a grać w (co wy, kurde, nie wiecie, myślę sobie, przecież to o c z y w i s t e... chociaż nie mam pojęcia, jak to uzasadowić), piszą, że zjedli smacznego ryba albo zupą pomidorowę, zamiast zupę pomidorową. Czy mają państwo jakieś pytania? brzmi absolutnie nienaturalnie, Is everything clear?, Do you have any questions? to mój świat. Tłumaczę im rzeczowniki żywotne i nieżywotne, mówiąc, że tata żyje i ma serce, a sweter nie żyje i nie ma serca. Pani doktor uważa, że przeprowadziłam wzorcowe zajęcia.

- Piszę notkę, bo nie mam siły pisać eseju - żalę się Weronice przez telefon. - Posprzątałam pokój, kuchnię, uprasowałam pościel i uprałam zasłonę.
- UMIEŚĆ MNIE W NOTCE!!! UMIEŚĆ!!! Tylko nie pisz: Weronika prosiła, żebym napisała o niej w notce.

10 comments:

  1. jesteś debilem i mam nadzieję, że usrasz tej esej :/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miałam Ci przynieść muffinki w poniedziałek, ale teraz to wsadź je sobie w dupę.

      Delete
  2. Ej, ale w innych językach też są rzeczowniki żywotne i nieżywotne, nie? Przecież sweter nie żyje we wszystkich krajach...

    Dziwi mnie trochę Twoje zdziwienie całą tą zabawą - przecież wiedziałaś, kogo i czego będziesz uczyła ;D Dla mnie to w ogóle jest taki kosmos, że jacyś obcokrajowcy mogą chcieć uczyć się tego chorego języka, w którym każde słowo ma kilkanaście form, co więcej - UDAJE im się go nauczyć - że normalnie nie mogę.
    I myślę, że - o czym ostatnio rozmawiałyśmy - nauczanie obcokrajowców języka swojego jest bardzo podobne do nauczania czegokolwiek malutkich dzieci. Dla mnie jest naturalne, że człowiek 1-2 letni nie wie absolutnie nic i muszę mówić do niego: To jest kotek. Kotek pije mleko. Mleko jest białe. Ty chyba jeszcze jesteś w szoku kulturowym ;D

    A jakie masz postanowienia na nowy rok? :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tylko że w polskim ta żywotność i nieżywotność wpływa na końcówki (Widzę wysokiego pana. Widzę ładny sweter). A w angielskim chociażby w ogóle.

      Jestem w szoku kulturowym. Może jak przejdę przez wszystkie poziomy praktyk, to to do mnie dotrze.

      Nie powiem, tajemnica.

      Delete
  3. to przyjmujesz takie requesty o to, żeby być w notce? ale jazda, poprosiłabym, ale czuję, że niedługo też się załapię na jakieś post scriptum chociaż. hehe.
    właśnie załapałam, że używasz i ja uzyłam za Tobą słowa: notka. ja na blog.pl. nie post i nie wpis. ale dawno nie używałam słowa 'notka'.

    ReplyDelete
    Replies
    1. JESZCZE SIĘ ZASTANOWIĘ.
      Oldskul, Żelu!

      Delete
  4. Pisz więcej o nauczaniu obcokrajowców. Albo nauczaj ich więcej, a pisanie samo przyjdzie. To niesamowite doświadczenie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Po kolejnych praktykach na pewno coś napiszę. A potem będę uczyć naprawdę, mam nadzieję.

      Delete
  5. Cudownie powiem Ci szczerze. Przyszłam jak tylko wróciłam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To bardzo miłe, Stri. Że przyszłaś i że wróciłaś.

      Delete