28/06/2016

♪ the big pink - dominos

Mamy na naszym piętrze sąsiadkę, która przepada za Gustawem. Kto nie przepada za Gustawem?, można zapytać, ale to pytanie retoryczne:

Król Gustaw I w swoim naturalnym środowisku.

Pewnego dnia miałam nieszczęście wsiąść z nią do windy - jechanie z kimś windą jest dla mnie torturą - a Gustaw, skocznie i ufnie, przystąpił do obwąchiwania starszej pani.
- Spokojnie, Gustaw - mówię, a sąsiadka na to:
- Dlaczego właściwie on ma na imię Gustaw?
Po co ta rozmowa?
- Bo tata Kasi uznał, że on wygląda na Gustawa - odpowiadam niemrawo.
- Ha ha ha - roześmiała się sąsiadka, właśnie tak - ha ha ha - a może mnie on wygląda na Bolka?
Ciężko dyskutować z takim argumentem.

Jakiś czas temu nabiłam sobie guza - spadł na mnie pusty słoik, gdy otwierałam szafkę nad okapem, żeby schować do niej przykrywkę. Co za ironia losu. Zastanawiałam się, czy powinnam wrócić do starej i dobrej metody z dzieciństwa, i nie przyłożyć łyżki do czoła, ale nie zrobiłam tego i bolało chyba z tydzień. Co więcej, na drugi dzień, ze świeżym guzem, bo dramat słoikowo-szklany rozgrywał się wieczorem, musiałam napisać egzamin. Dostałam czwórkę, więc może jest to jakiś sposób. (O czym ty tak pisałaś? Pewnie napisałaś im notkę z bloga. To by było w chuj zabawne, mówi M. Żaba.) (M. Żaba, zapytana, co jest pomiędzy moją pracą, a korporacją, odpowiada z niezachwianą pewnością: PKP.)

Chciałabym również pochwalić się, że napisałam pierwszy rozdział swojej kolejnej pracy magisterskiej. Żeby nie było, że ciągle leżę na łóżku i wzdycham, albo czytam Hunger Games, które nadrobiłam, bo nadszedł czas, by wyrobić sobie własne zdanie na ten temat (nadeszła również sesja). Pierwsza i druga część faktycznie były wspaniałą wymówką na leniuchowanie, ale trzecia była tak nudna, że wolałam się pouczyć niż ją czytać - to chyba mówi samo przez się. Katniss jest obrzydliwą postacią, nie ufajcie filmom - w filmach jest bohaterska i dzielna, natomiast w książce jest samolubnym tchórzem. Na szczęście w wakacje mam bardzo dużo pracy, więc na pewno przeczytam The Girl on a Train i The Secret History, żeby wygłaszać zadufane opinie z pozycji osoby, która recytuje wiersze Franka O'Hary kiedy tylko przyjdzie jej na to ochota.

Wiecie, dlaczego tak bardzo lubię The 1975? Bo z nimi rosnę. I oni rosną ze mną. Muzyka mojego faktycznego okresu dojrzewania to stare dziadki, którzy byli młodzi, kiedy jeszcze nie było mnie na świecie. The 1975 są w moim wieku, więc będą wydawać na bieżąco płyty, które będą moją ścieżką dźwiękową do wstępu do dorosłości, a także zmuszą mnie do ciągłego zastanawiania się, dlaczego oni potrafią robić coś, co jest dla mnie - i nie tylko - Ważne, a ja nadal jestem tak samo nieudana jak moje wegańskie ciastka proteinowe.

6 comments:

  1. o nie, nie widzę Cie czytającej hunger games.
    ale przyznam się do guilty semi-pleasure: na pierwszym roku, w czasie sesji, zaczęłam czytać zmierzch. od pierwszego zdania wiesz, że to sieczka niesamowita i obawiasz się, że zrobi Ci szkody w mózgu, ale jednocześnie - to wciąga, więc czytasz dalej. ze świadomościa, jak bardzo to jest złe (druga i trzecia część jeszcze słabsze).

    OMFG, gratulacje z okazji napisania pierwszego rozdziału magisterki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niezbadane są wyroki losu! Uważaj, Zmierzch wypłynie, gdy już będziesz słynną fotografką. Jakby co, skasuję ten komentarz.

      Dziękuję! Chociaż na myśl o poprawkach mam dreszcze. Drgawki.

      Delete
  2. Jeśli Ty jesteś nieudana, to - serio - nie mam pojęcia, jak nazwać całą resztę świata.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przeczytałam Twój komentarz w metrze, Magdo, i poczułam, jak do oka napływa mi łza. Chyba do lewego.

      Delete
  3. Ej, ale to na swój sposób wspaniałe i prawdziwe, ta tchórzliwa Katniss, nie uważasz? Ciekawe, czy autorka miała świadomość jaką postać pisze (tak samo - czy ta od Zmierzchu pisała o toksycznym związku, czy serio wierzyła że to piękna historia pięknej miłości). Dobrze czasem poczytać gówniane książki, brak sesji znacznie zubożył moje życie w tej kwestii bo jakoś tak głupio bez wymówki...
    Swoją drogą, dwie ryzy moich notqtek ze studiów poszły ostatnio na brudnopisy do biura (resztę wywaliłam) - teraz czasem trafiam na jakieś listy, hasła, tabele klasyfikacji które nic mi nie mówią, a które niewątpliwie zaliczałam na niezłe oceny. Mózg i życie są osobliwymi tworami.
    Gustaw za nic nie wygląda na nikogo innego niż Gustaw, ale ale - ceńże sąsiadkę, one się przydają! Moja dzielnie podlewała zioła, kiedy ja się byczyłam w lesie i po raz pierwszy nie wróciłam do Domu Martwych Roślin.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Właśnie nie wiem, co uważam. Wiem na pewno, że wolę, żeby młodzież czytała Hunger Games zamiast Zmierzchu (wybacz, Elu!) czy 50 Shades of Grey.
      Podziwiam, że osiągnęłaś ten etap! Ja swoje notatki i kserówki nadal chomikuję, choć od czasu ukończenia studiów ani razu po nie nie sięgnęłam. Ale kiedyś na pewno.
      Drzwi obok nas mamy właśnie takich sąsiadów, z którymi trzymamy super sztamę. Ze starszą panią nie zgrywam się temperamentami.

      Delete