23/04/2016

♪ moderat - a new error

- Wojtek, czy ty musisz stać z przodu?
- Nie, zostańmy z tyłu.

*

Rano mam prezentację o inwazji w Zatoce Świń. Mówię na zmianę "CIA" i "CAI", bo nie mogę się zdecydować. Potem zwiewamy po kanapki i kawę, wracamy na zajęcia o wojnie wietnamskiej, na których czytam teksty na seminarium, a na seminarium nareszcie ustalam temat mojej pracy magisterskiej.
Po zajęciach idziemy na dodatkowy wykład, gdzie siedzimy jak na ścięciu, ale pogoda jest miła, ludzie są mili, wszystko jest miłe, więc nawet nie chce nam się spać.
Wracam do domu, robię obiad, czytam jednym okiem Internet, drugim Radical Chic. Przychodzi wiadomość, podświetla się telefon i widzę -
zobaczyłam informacje o Prinsie i od razu pomyślałam o Tobie.
Już wiem, wiem, co mnie czeka. Przez chwilę naiwnie myślę, że ogłosił koncert w Polsce, ale wiem, wiem, że
nie żyje.

Dostaję k o n d o l e n c j e od ludzi, z którymi nie rozmawiałam od kilkunastu miesięcy, od kilku lat. Dostaję smsy, wiadomości i wpisy od razu przyszłaś mi na myśl. Mrugam. Pierwsza łza, druga. Biorę głęboki oddech.

Nie mam pojęcia, co ze sobą zrobić. My jesteśmy (byliśmy?) jednością. We mnie zainstalowany jest (był?) bardzo duży kawałek Prinsa. Ja się za pomocą Prinsa definiuję (definiowałam?), Luiza + Prince = Wieczność. Nie ma Luizy bez Prinsa. Czy ja też zaraz umrę?


Mówiłam już tyle razy o pierwszym tatuażu, o złotym konfetti w powietrzu podczas koncertu Prinsa na Open'erze, o kupowaniu mojego pierwszego winyla Prinsa na Ku'dammie. Od Rene i Oli też dostałam winyl Purple Rain, bo od razu o mnie pomyślały, gdy wypatrzyły go w antykwariacie. Od Magdy i Dominiki na urodziny dostałam DVD Purple Rain - siedziałyśmy w Piwnicy Kany i ona eksplodowała od mojego szczęścia. Od dziewcząt z grupy parę lat temu dostałam winyl 1999. Od Moniki i Mike'a mam koszulki Prinsa. Karolina na urodziny daje mi płytę "ze śmiesznym wzorem na okładce, bo na pewno jej jeszcze nie masz, taka dziwna" - a to moja ukochana płyta Prinsa, którą mam od właściwie samego początku mojej miłości. Od Magdy (która mówi: ty to powinnaś dostać spadek) mam love symbol z pleksi. Jest polaroid na którym siedzę w cieniu, trzymając z przejęciem winyl Purple Rain. Zobacz, mamo, co znalazłam - wykrzykuję z podłogi Empiku - Diamonds and Pearls!, A, to ten kolorowy pajac - odpowiada moja mama. Rene wręcza mi The Hits 1, z moją ulubioną sesją zdjęciową. Weronika daje mi na Mikołajki kubek z moim ukochanym zdjęciem Prinsa. Jeśli ktoś chce słuchać Prinsa, to musi porozmawiać z Luizą, bo ona się na nim zna. Kiedy słyszę cokolwiek Prinsa, od razu myślę o tobie. Przez Prinsa poznałam wiele Dobrych Ludzi, z którymi mogę oglądać nagrania z koncertów, te tak okropne filmy Prinsa, że aż wspaniałe (na przykład Grafitti Bridge) i filmy dokumentalne oraz słuchać winyli ze starych adapterów. Chcę mieć czapkę z doczepionymi łańcuchami i koronkowe kombinezony, mikrofon w kształcie pistoletu. Ile już masz wersji "Purple Rain"? 

*

- Właściwie nikogo nie ma przy barierkach... - posyłamy sobie znaczące spojrzenia.
- Możemy spróbować.
Cały koncert Moderat przeżywamy w pierwszym rzędzie. To oczyszczenie, plaster na rany, balsam i bandaż. Może będzie mniej boleć.

*

Czarnym markerem wymazuję dwudziestego pierwszego kwietnia z kalendarza. Ten dzień dla mnie nie istnieje.

7 comments:

  1. Wiesz, możliwe, że jestem jedną z niewielu Twoich znajomych (jedyną??), która, gdy słyszy Prinsa, najpierw myśli o sobie, a dopiero potem, na drugim miejscu, o Luizie. Bo on też był bardzo Mój. Nie tak jak Twój (serio powinnaś dostać spadek, nikt inny), ale jednak.

    Jeszcze nie dotarło do końca, może nigdy nie dojdzie (i może tak jest dobrze).

    PS To zdjęcie ma coś w sobie, coś niesamowitego. Może to tylko to Drugie Dno, nie dla każdego jasne i od razu oczywiste, a może coś jeszcze.

    ReplyDelete
  2. Ale wiesz co, dla mnie to dalej wszystko jest spójne. Sama mówiłaś, że jego nowa muzyka do Ciebie nie przemawia. No a starą już zrobił, a skoro zrobił, to jest żywa wiecznie i nikt Ci jej nie zabierze, i naprawdę nie jest Ci do tego potrzebny on żywy, chociaż wiem, że to dziwne uczucie, bo jakby nagle Bono kopnął w kalendarz, też bym się czuła co najmniej nieswojo. Miej go sobie dalej i dalej go kochaj, teraz tylko będzie Ci trudniej, bo pojawi się grupa nawiedzonych, która będzie nosić z nim koszulki, słuchać jego plejlist i mówić, jak to go kochali, tylko ostatnio mniej słuchali. To nic, przejdzie im za parę tygodni :). A Ci, którzy mają wiedzieć, że Ty to Ty i że to definicja i tak dalej, to sobie będą wiedzieć. I w ogóle nie wiem, po co ja Ci to tłumaczę.

    ReplyDelete
  3. A wszystko, co dobre, dalej jest tak samo dobre. I wspomnienia, i historie, i muzyka. I w ogóle spoko, oni sobie, wiesz, tak umierają po kolei, mimo że wcale nie dostali pozwolenia. Muszą być bardzo nieszczęśliwi na tym świecie.

    ReplyDelete
  4. ja też o Tobie od razu pomyślałam.
    co najmniej dziwne, przecież się nie znamy...
    ale Prince to Ty, to prawda.



    /h.

    ReplyDelete
  5. "A, to ten kolorowy pajac - odpowiada moja mama."
    Mamy są w tym świetne.

    Trzymaj się, Luizko. <3 To zdjęcie jest niesamowite i niesamowicie wymowne.

    ReplyDelete
  6. Cos w tym jest, bo mi tez od razu przyszlas na mysl, a nie gadalysmy od... ohohoho. Jak zaczynalas studia w Wwie to byl jakis plan ale sie zmyl. Trzymaj sie.

    Ruda z ciechocinka

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rudku, odezwij się do mnie. Odmyjemy plan.

      Delete