19/03/2016

♪ the 1975 - undo

Jako że jestem ucieleśnieniem zabawy, gramy z moją uczennicą w grę planszową, która ma jej pomóc zapamiętać, jak stosować konstrukcje z I wish. Moja kolej. Wyrzucam trzy, trafiam na pole A real regret that you have. Wypalam pierwsze, co przychodzi mi do głowy:
- I wish I hadn't started my PhD studies.
Moja uczennica przygląda mi się ze zdziwieniem.
- So quit it - mówi - what are you waiting for?
Czyżby to było aż tak proste?

Ostatnio prowadzę sporo zajęć w słynnym Mordorze. Wszyscy tam chcą uczyć się od ósmej rano, więc poranki spędzam w zatłoczonych autobusach - nawet nie mam jak wyjąć Kindle'a i poczytać. Stoję zatem bez sensu między mordorowianami, którym przyglądam się do woli, bo zajęcia mam na końcu tej Tajemniczej i Skomplikowanej Krainy. Oni wydają mi się okrutnie nieszczęśliwi, szczególnie wtedy, gdy wysiadają ze spuszczonymi pokornie głowami, ale może to po prostu szary ranek i mżawka, a tak naprawdę są zachwyceni życiem. Za każdym razem, gdy jednoczę się z nimi w środkach komunikacji miejskiej, obiecuję sobie, że nigdy, choćbym miała przymierać głodem. Nigdy.

- Dzień dobry pani Luizo, jestem taka i taka z banku takiego i takiego. Dzwonię z oddziału na placu takim i takim w takim i takim mieście. Chciałam zaprosić panią do nas zaprosić i omówić najnowszą ofertę kredytową.
Myślę sobie: niech pani sprawdzi stan mojego konta i weźmie pod uwagę, że mamy dopiero siedemnastego marca.
- Bardzo dziękuję, ale od dawna nie mieszkam w takim i takim mieście... poza tym to nie jest dobry czas na kredyt.
- Aha - niepewny głos na drugim końcu kabla - dziękuję. Do widzenia.
Myślę sobie: ciekawe, kiedy się zorientują, że kredyt wezmę po moim trupie.

Spotkałyśmy się dzisiaj z Karoliną. Instagram to od jakiegoś czasu moja ulubiona rozrywka, więc wyszukałam odpowiednią ścianę, postawiłam pod nią Karolinę i obfotografowałam ją swoim telefonem tak, że palce lizać. Rozpustnie uznałam, że właściwie też chciałabym jakieś piękne zdjęcie. Na każdym wyglądam przeraźliwie blado. Leżę na łożu śmierci. Nie wiem, skąd wziąć kolor.

Dzieci niedawno pisały listy. Jedno swój zakończyło tak:
Best regrets,
XYZ

3 comments:

  1. Mordor. Byłam, pracowałam i nawet czasem było fajnie. Ale może dlatego, że zaczynałam najwcześniej o 11, a najpóźniej o 18, nie byłam odpowiedzialna za czterolatka i za siebie też niespecjalnie, i w ogóle życie było łatwiejsze w wielkich mediach za te dwa pięćset na umowę o dzieło. No a poza tym to jeszcze nie był Mordor. On dopiero zaczynał się rozrastać. Mimo wszystko cudownie, że możesz im wszystkim tylko się przyglądać, obyś nigdy nie musiała tam. Napisz bestseller. Ja też muszę napisać bestseller. A potem będziemy żyły z odsetek.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo podoba mi się ten plan. Tylko musimy uzgodnić o czym te bestsellery, żebyśmy przypadkiem nie napisały o tym samym, bo odsetki trzeba będzie dzielić!

      Delete
  2. eeee, to nie Ty wyglądałaś przeraźliwie blado, skromnie uznam, że fotograf był do dupy :D ale było pysznie! #PolecamTegoAllegrowicza

    ReplyDelete