09/12/2015

♪ the 1975 - medicine

Jestem bardzo zmęczona.
Nogi mam miękkie, nie mogę ustać prosto. Mam wrażenie, że albo nigdy nie usiądę, albo nie wstanę. Że oprę się o tablicę i rozpłaczę. Z pracy wychodzę wyczerpana, wykończona, wycieńczona. Boli mnie głowa i ciągle chcę spać, ale nie mogę, bo muszę uczyć innych, uczyć siebie, pisać esej. Mam szramę pod prawą brwią. Kładę się do łóżka i nie mogę zasnąć. Dramacik w jednym akcie. Nużącym i przydługim akcie.

Omdlenie i zapaść, R55. Zapaść brzmi okropnie, jak wyrok, śmierć, koniec.
Zemdlałam w zeszłym tygodniu, brzydko obijając sobie prawą stronę ciała. Nie mogłam na niej spać, bolała mnie twarz, bolały mnie dziąsła. Zdarta skóra nad ustami i siniaki. Gdyby nie Żaba, która mnie ukoiła w ten straszny dzień, i KWD, która sprawdzała, czy oddycham, nie wiem, co by się stało. Leżałabym na tej podłodze w kuchni ze spuchniętą szczęką, aż blok rozpadłby się na drobne kawałki, a mnie rozdziobały kruki i wrony.

Badania krwi, neurolog, kardiolog, EKG. EKG, które jest gówno warte. Ciśnienie w porządku, źrenice dobrze reagują, pani doktor ma na sobie foliowe jednorazowe rękawiczki, elektrody są zimne. Wydaje mi się, że jestem przezroczysta. Czuję ucisk w klatce piersiowej, nie wiem, czy będę miała za chwilę zawał, czy to nerwy, czy to wszystko, o czym starałam się zapomnieć, zdecydowało się wyjść, przywalić mną o ziemię i nie pozwalać zasnąć. 

Próbuję, pewnie, że próbuję. Zastanawiam się, dlaczego niektóre mandarynki są w papierku, a inne nie. Piekę i gotuję. Czytam Didion i myślę, jak wspaniale byłoby nią być. Kupuję świeżo wyciśnięty sok anty-stres, bo nie będę się przecież stresować. Wmawiam sobie, że kawa nie istnieje. Nie zapominam o płynie do płukania, uzupełniam kalendarz na przyszły rok, maluję paznokcie, nie sprawdzam maili, nie załapuję się na seminarium, bo pada USOS. Server error.

Czekam na ratunek. Na zbawienie. Na cud. Nie mogę tego wytrzymać. Nie mam pojęcia, jak przywrócić poprzednie proporcje czasowi, którego w ogóle już nie kontroluję. Może nie powinnam, ani jednego, ani drugiego. 
Przyjmuje pani zaproszenia na fejsbuku od swoich uczniów? Niezdrowo wyglądasz. Jesteś strasznie blada. Wyglądasz na bardzo zmęczoną.
Jestem bardzo zmęczona.

5 comments:

  1. Dobra, więcej jedz, więcej śpij i będzie git. Tomaszowi zaczęło podśmierdywać z otworu gębowego, także my też się nie nudzimy. My, czyli ja i moja nerwica oczywiście.

    Najważniejsze, że wyniki są okej, chociaż weź je od tego lekarza i mi pokaż, wolę sama ocenić, jakie są, dobra?
    No. W szpinaku nie ma aż tak dużo żelaza. A jeśli będziesz się bawić w preparaty, to zasuwaj Szelazo SR. Mnie szybko postawiło na nogi i zero efektów ubocznych.

    ReplyDelete
    Replies
    1. PS Musisz żyć! Kto mi będzie przestawiał szafy?! :*

      Delete
    2. Obiecuję, będę żyć.

      Delete
  2. zadziwia mnie epizodyczna paralelność naszych losów.
    nie dalej jak w piątek miałam ekg. mam też magiczny kupon: SKIEROWANIE.
    dbaj o siebie.

    ReplyDelete