02/11/2015

♪ gallant - jupiter grayscale


Diamonds on a silver platter weren't enough.

Przyznaję, że na chwilę dołączyłam do smarkających studentów. Na krześle obok ułożyłam Mount Everest ze zużytych chusteczek. Jednakowoż! Siedziałam na samym końcu sali i czytałam Bukowskiego zamiast robić notatki (ambicje w roku akademickim 2015/2016 skończyły się 20 października 2015). Myślałam o tym, jak wspaniale byłoby zjeść ciepłą zupę. Siedzieć pod kocem w pingwiny. Nie chodzić do pracy z zatkanym nosem i bolącym łbem. Skoro jednak jestem bohaterką życia nowoczesnego, a w nowoczesnym życiu pracuje się na umowę zlecenie, trzeba było iść do pracy z zatkanym nosem i bolącym łbem. Bawiliśmy się wcale nieźle. Zawsze bawimy się wcale nieźle.

To bardzo trudny temat i raczej odradzałbym go studentom, ale nie pani, mówi prowadzący proseminarium i robię się tak szczęśliwa, że mam ochotę uśmiechać się do obcych na ulicy, ale ta dziwna chęć, ku uldze mojej i obcych na ulicy, szybko przechodzi. Zastanawiam się, co miałby do powiedzenia na mój temat mój opiekun naukowy ze studiów doktoranckich. Nasuwam czapkę bardziej na czoło i chowam się w szalik.

Jedziemy z Żabą na Powązki. Jest chłodno, ja nadal nie mam rękawiczek, a Żaba zapomniała wziąć z samochodu szalika. Żaba ma okropny katar i pełno chusteczek w Smerfy w kieszeni, więc niezabranie szalika było dość kretyńskie, prawda, Żabko? Dziewczyny chodzą po cmentarzach, stwierdza na nasz widok obcy facet, który mija nas razem z innym obcym facetem. Po czym innym mamy chodzić, przecież Aleja Zakochanych z Ani z Zielonego Wzgórza nie istnieje. Na Powązkach jest pięknie i bardzo ciepło od wszystkich świec. Księżyc jest wielki i bardzo blisko, wydaje się, że można wyciągnąć rękę i go dotknąć. Łazimy różnymi alejkami i gadamy o sensie życia; nie ma lepszego miejsca na akurat taką rozmowę. Odwiedzamy Mirona Białoszewskiego i Stanisława Dygata (przeczytajcie Disneyland). Bardzo mocno pachnie marihuaną. Nie wierzymy własnym nosom, ale gdy grupka zwiedzających puszcza w eter pytanie: czujecie trawę?, wiemy, że się nie myliłyśmy. Po chwili zaczyna pachnieć przetrawionym jabolem. Wspaniały dzień.

Chciałabym gorąco pozdrowić osobę, która trafiła na tego wątpliwej jakości bloga po haśle "koszulka z Witkacym co sądzicie". Sądzimy (ja i wszystkie moje osobowości), że koszulka z Witkacym jest czadowa. Mamy (ja i wszystkie moje osobowości) jeszcze taką z Gombrowiczem. Gorąco polecamy (ja i wszystkie moje osobowości).

Weak defenses are the only things you’ve got.

10 comments:

  1. Palenie gandzi na cmentarzu? Tego zwyczaju nie znałam.
    Na Powązkach byłam 2 listopada z Tomaszem, Babcią Tomasza i Nianią Tomasza. Widziałam głównie Tomasza. No, kątem oka dostrzegłam też Jezusa Kotańskiego, ale jakoś mało było przy nim zniczy. Legenda już zapomniana?

    Nie bądź niemądra i noś rękawiczki w listopadzie, skoro w maju zdarza Ci się nosić ciepły szal i grubą czapę :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak każda legenda, Agato, obawiam się.

      Już mam rękawiczki, są superciepłe i męskie. Na pohybel.

      Delete
  2. Koszulka z Hłaską i Tuwimem. Nosiłabym najbardziej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z Hłaską jest, przecież.

      Delete
    2. A to nie było limited edyszyn jakieś?

      Delete
    3. Jak praktycznie wszystko tam, więc bardzo możliwe.

      Delete
  3. skoro można palić trawę na cmentarzu, to i można robić profilowe na fejsa na cmentarzu. następnym razem.

    zdanie z aleją zakochanych z ani z zielonego wzgórza - 10/10.

    mamy bilety! oby impreza była gruba!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na Powązkach, tam, gdzie stoją urny, jest tablica z napisem BOSS. Co Ty na to?

      Nie mogę się Was doczekać.

      Delete
  4. A ja głupia przez cały rok w Warszawie nie ruszyłam tyłka i nie poszłam na Powązki. Ale kiedyś nadrobię, na pewno.
    Dobrze że przypominasz, że istnieje coś takiego, jak rękawiczki. To jednak dobry wynalazek i trzeba będzie je odkopać z czeluści szafy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Musisz, bo jest tam - w ten dziwny, niepokojący sposób - pięknie.
      Mam nadzieję, że już nosisz!

      Delete