27/11/2015

♪ the blue nile - let's go out tonight

Zdjęcie mogła zrobić tylko Elżbieta.
Her expectations of herself were of utter perfection, and each time she fell short of perfection she was filled with an unbearable plunging despair that threatened to shatter her like a cheap mirror.
- Suicide as a Sort of Present, Brief Interviews with Hideous Men, David Foster Wallace
Tegoroczne przyjęcie urodzinowe było wspaniałe pod każdym względem - nie tylko dlatego, że moja mądra doktorancko-magistersko głowa postanowiła kupić świeczki w kształcie koników cyrkowych. Najważniejsi byli ze mną, gdy 21. listopada wkroczyłam w wiek starczy. Dość powiedzieć, że imprezę zwieńczyło wspólne oglądanie filmu porno o Smerfach (przy okazji serdecznie pozdrawiam trafiających tu po hasłach marcin bosak nago oraz sandra korzeniak nago - przepraszam, że nie posiadam żadnych zdjęć). Kiedy siedzieliśmy w pokoju KWD, która spisała się na medal w roli senior event menagera, zażeraliśmy się kokosowym tofurnikiem wypieku Żabki, śmialiśmy do rozpuku i opowiadaliśmy historie, ze wzruszeniem spoglądałam na tych wszystkich ludzi, których lubię najmocniej. Znają mnie tak dobrze, słuchają tego, co do nich mówię i chcą sprawić mi radość, a to, że ktoś robi coś z myślą o mnie i chce, żebym była szczęśliwa, nie zawsze mieści mi się w głowie. Nie mam pojęcia, czy zmieści się kiedykolwiek.

2015 jest dla mnie o wiele lepszy niż 2014. Jest łagodniejszy, nie atakuje znienacka. Jasne, że działy się rzeczy, które wywracały świat na drugą stronę i dobitnie przypominały, że nic nie jest czarno-białe, choćby nie wiadomo jak się chciało, bo w czerni i bieli jest łatwiej. Nie można było zasnąć i nie można było wstać, leżało się bezczynnie na łóżku, gapiło w sufit i myślało gdyby, kiedyś, może, chyba. Chodziło się na długie spacery, namiastki ucieczki. Upiekło się mnóstwo ciast, babeczek i ciasteczek, ugotowało litry zup, czytało książki, zapamiętywało cytaty i naprawdę słuchało muzyki, ze słuchawkami na uszach, czując każdy dźwięk i każde słowo. Jeśli mogę być czegoś pewna w tym swoim rozchwianym jestestwie, to tego, że nie przestanę się zachwycać. Nigdy.

Nadal jednak nie jestem tutaj. Nadal jestem zawieszona pomiędzy przeszłością i przyszłością, panicznie bojąc się wylądować na stabilnym gruncie teraźniejszości. Doskonale wiem, jak było; wyobrażenia o tym, jak będzie, mamią i niebezpiecznie koją; świadome ocenianie tego, co teraz wyprawiam i co się ze mną dzieje jest ponad moje siły.

W kwietniu czeka nas przygoda dzięki prezentowi od KWD. Zrelacjonuję wszystko (jeśli dotrwam). (Oto waga słowa dzisiaj w moim życiu).

6 comments:

  1. Dzisiaj jest przereklamowane, uwierz osobie mocno w nim osadzonej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale tylko w dzisiaj można być szczęśliwym. Klops.

      Delete
  2. Kocham Cię i jestem zachwycona Twoją świtą.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moc miłości Ci ślę z mojego poobijanego ciała.

      Delete
  3. Luiza, dotarłam tu dzięki Eli. I naszemu spotkaniu pewnego dnia w mokotowskiej kawiarni.

    Jesteś boska, keep on rockin'.

    k.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ty przekochana. Dziękuję. I wzajemnie, szaleńcy!

      Delete