15/09/2015

♪ miguel - coffee

Zatem poszłam do mojego opiekuna naukowego. Zniesmaczona tym, że wkrótce będę się przed nim płaszczyć i - subtelnie - udowadniać mu, że mój intelekt naprawdę istnieje, pokornie stawiam się pod salą 316 o godzinie 12:50, mając w pamięci słowa mego Mistrza i Natchnienia, który rzekł, że będzie rezydować w swoim gabinecie od 12:00 do 14:00.
Nikogo nie ma. Widzę, że w pokoju świeci się światło.
Myślę, że może umarł.
Rozpoczynam tułaczkę od sekretariatu do sekretariatu, od piętra do piętra, by w końcu zalec pod 316 i czekać. Na cud. Na worek pieniędzy, który zleci z nieba idealnie pod moje stópki. Na zniknięcie syfów z mordy. Na zmywacz do paznokci, bo odprysł mi lakier.
To chyba żart, dumam nadal, skoro go tam nie ma, po co świeci się światło? Czy będąc utytułowanym literatem, można mieć aż tak wywalone na ekologię? Humanistyka w tym kraju upada, psorze!
Naciskam, pukam i stukam, zapomniawszy o honorze i wstrzemięźliwości.
Cisza.
Po godzinie odchodzę. Całkowicie pokonana. I tak źle wypełniłam dokumenty, bo, zdaje się, mam obecnie do mojego doktoratu stosunek mocno obojętny. A raczej: żaden.

Nic nie odbija mi się większą czkawką niż droga ku naukowej sławie. Czy ktoś zdobył ją tylko dzięki czytaniu książek w łóżku? Czy mogę być pierwsza?

Ruszył book club! Marzyliśmy o nim, ponieważ mamy po osiemdziesiąt lat i literatura to jedyne szczęście w naszym życiu; narkotyki już za mocno trzepią. Dyskusja odbyła się na poziomie najwyższym. Nikt na nikogo nie krzyczał, nikt nikomu nie przerywał, nikt nikogo nie walił książką po łbie. Kiedy dotarliśmy do pytań egzystencjalnych (odwieczna walka zła i dobra w człowieku), uznaliśmy, że czas na pizzę.

Plakat Kabaretu Warszawskiego w środku nocy odkleił się od ściany i zleciał mi na łeb; przerażona zerwałam się z łóżka na równe nogi. Od tamtej pory kiepsko sypiam. W tej chwili plakat zwinięty w trąbkę leży w szafie. Na ścianie została lepka plamka, którą widzę przez swój nędzny, lekki sen. Źle czekać, gdy nie wie się, na co.

*
Osobie, która na tego bloga trafiła przez hasło czy Muminek kocha Migotkę, chcę powiedzieć, że oczywiście. Muminki i Prince to jedyne tematy, w których czuję się ekspertem.

16 comments:

  1. widząc zapalone światło i zastając zamknięte drzwi, miałabym dalece inne podejrzenia.
    zgoła niepowiązane ze śmiercią.
    chyba jednak dobrze, że nie podjęłam swojego doktoratu. w zamian czekała mnie świetlana kariera urzędnika państwowego. i nawet książek nie czytam w łóżku. ostatnio tylko "wysokie obcasy".
    "Naciskam, pukam i stukam, zapomniawszy o honorze i wstrzemięźliwości." <3
    chyba już zawsze będę wybierać z Twoich wpisów najcudowniejsze cytaciki!
    i zapisywać je w swoim sztambuchu cytacików.

    uwielbiam we wtorek z najrańszego rana. widzisz, Twój blog sprawdzam jako pierwszy!

    h.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Droga! Opanuj się! On jest STARY.
      A o czym byś pisała?
      Urzędnik państwowy. Umowa o pracę... gdzie ja popełniłam błąd?
      Wiedziałam, że czeka nas udany związek, bo któż inny miałby sztambuch cytacików.

      Nawet nie wiesz, jak doceniam. A doceniam bardzo.

      Delete
  2. czemu nic nie mówiłaś, że bookclub ruszył? musisz mi opowiedzieć, jak było. ze szczegółami. ja wciąż się do niego nie nadaję, bo albo czytam książki, które tylko mnie obchodzą, albo przeczytanie jednej zajmuje mi dwadzieścia lat. zazwyczaj jedno i drugie.

    a blogasek śliczniusi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Opowiem wszystko, za tło mając Tomasza recytatora.

      Prawda?!

      Delete
  3. Ej, ja też chcę wiedzieć jak było. Uczestniczenie w bookclubie jest moim marzeniem, ale mogłabym się wypowiadać wyłącznie o jakiś starych kryminałach. A w ogóle najlepiej żebym się nie wypowiadała, bo zanim złożę zdanie, to się zesram. Ups. Boziu, jak to źle brzmi. :(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak pójdziemy do teatru, to Ci opowiem. HE HE HE.
      Problemy z wydalaniem? Niestety, nie możemy Cię zaprosić.

      Delete
  4. muminek jest za dziecinny, żeby wiedzieć co to znaczy 'kocham'.

    a co omawiał book club? kurde, może i nie czytam 50 twarzy greya, ale pewnie i ak nie bedę znała, będę musiała sprawdzić na lubimyczytac.

    a przypomniałaś mi czego najbardziej nie lubiłam na studiach. tego wiecznego czekania, koczowania pod drzwiami. na egzamin, na zajęcia, na zaliczenie, na wpis do indeksu. tak, rozumiem że z perspektywy profesorów studenci to swołocz i chuj im na grób, ale za każdym razem to było tak zwyczajnie niemiłe, że się rzygać/plakać chciało.

    szablonowo jest lepiej, a na wordpress nie idziesz w sumie? tam jest przyszłość!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Słuchaj, ślicznotko, czy Ty w ogóle czytałaś Muminki czy przeskakiwałaś co drugą linijkę?! Nawet SIĘ NIE ZACZYNAJ!!!

      Teraz omawialiśmy to:
      https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/jutro-przyplynie-krolowa
      A na kolejnym spotkaniu bierzemy się za to:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Malowany_ptak

      To jest kiepskie. Teraz, za moich doktoranckich czasów, nie jest tak źle. Jako przyszła elita (hahahahahahahaaaaaa) jesteśmy traktowani nieco lepiej, ale i tak się spociłam.

      Dzięki. Może za rok, jeśli ten bloguś tyle wytrzyma.

      Delete
    2. wytrzyma, a za rok będziesz załowala że nie zrobiłaś tego 3 lata wcześniej. just saying. ale jestem taka cwana, bo mi tomek to robił, sama bym nie umiała.

      jutro przyplynie krolowa czytałam, szkoda że nie byłam z Wami, miałam dużo przemyśleń na świeżo po lekturze.
      a o malowanym ptaku słyszalam tylko. grubo.

      Delete
    3. SIĘ OKAŻE.

      KWD mówi, że masz do nas dojeżdżać na spotkania buk klabu. Zachęcamy.

      Delete
  5. Próbuję sobie przypomnieć czy łączą mnie jakieś wspomnienia z 316 i chyba jednak nie...

    piękne nowe wdzianko, oklaski dla Karoliny!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nas łączą wspomnienia z 311 chyba, co?

      Delete
  6. Miałaś te swastyki na ścianie? Brawo. A plakaty spadają na starość - nie starość swoją, ale posiadacza ścian. Plakaty wiesza się podlotkiem będąc, natomiast dorosłość = poważne obrazy w (dębowej) ramie. Więc wiesz.

    Masz wszystkie Muminki? (ja tylko dwa tomy :( )

    Bookcluby mnie przerażają! To jak siedzieć w kółeczku i rozmawiać o swoich doświadczeniach seksualnych. O tym się nie rozmawia, to się uprawia.

    Fajna czcionka nagłówków :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miałam je, Adolfie. To jeden z moich ulubionych spektakli w ogóle.
      Nigdy nie będę dorosła, wiesz przecież.

      Mam wszystkie. Jestem Wyznawczynią Muminków, jak mogłabym nie mieć.

      Nie, Magdo! Możliwe, że book cluby pełne ludzi, którzy chcą sobie zaimponować, są koszmarne. My jesteśmy dobrymi znajomymi, brak u nas napuszenia intelektualnego. Fajnie było posłuchać, jak każdy inaczej odbiera tę książkę i wyjaśnia, dlaczego. Nie zamierzam zachęcać, ale nie przekreślaj buk klabów.

      Dzięki w imieniu czcionki!

      Delete
  7. "Myślę, że może umarł" przypomniało mi ataki głupawki łapane na uniwerku po godzinach czekania na łaskę. Straszne to było, mogłam była robić tyle rzeczy zamiast tego... (oglądać po raz kolejny Davida Tennanta w Tardis, malować paznokcie, dłubać w nosie)

    A wiesz, że mam w zanadrzu superfajny tekst o Muminkach, tylko ktoś mi za niego zapłacił i nie opublikował i nie wiem, czy mogę go pokazywać... Strasznie mnie to boli, myślę, że przyniósłby mi sławę i chwałę.

    Nie nadaję się na książkowe kluby dyskusyjne. Skończyłam liceum, poszłam na studia, zaczęłam czytać nieznośną literaturę naukową i straciłam umiejętność nie tylko dyskutowania o ukrytych znaczeniach, ale nawet, rzekłabym, zdolność ich dostrzegania. Bardzo powierzchownie widzę to, co czytam. I wiem o tym, ale jakoś głębiej nie sięgam. Może to starość, mój ojciec trawi już tylko tasiemcowe skandynawskie kryminały.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dłubanie w nosie przede wszystkim.

      Pokaż mi prywatnie, da się tak?

      Myślę, że sporo z nas utraciło te umiejętności. Dlatego się nie poddajemy i walczymy z systemowym marazmem. Choć, faktycznie, może to starość. Na pohybel starości, Zuzanno.

      Delete