15/07/2015

♪ jmsn - my way

Pani wysiada na Wersalskiej. Jest wyraźnie zadowolona z życia, jest jej wyraźnie ciepło w turkusowej koszulce z bufiastymi rękawami, żółty płaszcz przewiesiła przez torbę, ale niestety nie zauważyła, że pasek płaszcza ciągnie się po ziemi i z każdą chwilą robi się coraz mniej żółty, a ja nie mam jej jak powiedzieć, żeby go podniosła, bo jadę dalej.

Zaczęłam urlop. Dwa tygodnie niemyślenia, nierobienia i niezastanawiania się nad sensem życia bez umowy o pracę, bez pieniędzy, za to z kupą stresu i nowymi tatuażami w przyszłym tygodniu. Pojechałam do Barbary, bo jestem szalona i zwariowana, a poza tym nigdy nie byłam na Śląsku. Śląsk jest piękny, ale zamknięty. Trzeba się porządnie postarać, żeby Śląsk cię wziął, wchłonął i zaczął traktować jak swoją. Śląsk jest odrębny i należy tylko do siebie. Albo jesteś tam od zawsze, albo nie będziesz stamtąd nigdy.

W Katowicach wita mnie parada Hanysów, którzy postulują o autonomię Śląska. Idziemy jeść do Złotego Osła, który owiany jest legendą, a mnie smakuje tak sobie. Może faktycznie staję się coraz większym snobem. Łazimy i rozkoszujemy się pogodą, mijamy Drzwi zwane koniem, a panowie z auta pytają, w którą stronę jest dworzec, Barbara ich kieruje, panowie pytają również, na jakiej ulicy znajduje się dworzec, a Barbara odpowiada z wyraźną pogardą w głosie: na Dworcowej.

Siedzimy w parku i pijemy kawę z - nadal nieodżałowanej - Coffee Heaven. Opowiadam Barbarze, co się narobiło, a Barbara kiwa głową z politowaniem nad mym losem. Ja kiwam głową z politowaniem nad sobą od chwili wstania aż do zaśnięcia.

W Katowicach jest Konopna farmacja, klub Pomarańcza i Carpe Diem. Wszystko uwieczniam na zdjęciach, a Barbara tylko się śmieje. W samochodzie słuchamy radia Piekary, disco polo śląską gwarą wyśpiewywane sprawia, że czuję się bardziej swojsko. Robię sobie zdjęcie przy wielkim znaku Ruchu Chorzów oraz pod świętochłowicką marchewką. Prawdziwy gorol w królestwie Hanysów.

Najpiękniejszy w tym wszystkim jest jednak Tauzen, Osiedle Tysiąclecia w Katowicach, Kukurydza. Nie potrafię oddać w prostych słowach mocy i siły tych betonowych budynków, niebezpiecznych, potężnych, zachwycających. To tańczenie o architekturze, którego wolałabym uniknąć. Barbara mówi, że nikt jej nie uwierzy, gdy powie, że tak spodobał mi się Tauzen, a Nikisz nie.

Jako że prawdziwe z nas galerianki, w Silesia City Center kupuję koszulę, a Barbara odgrywa rolę adwokata diabła. Wieczorem Bacha pokazuje mi swoje Świętochłowice, zadziwiając mnie uwagami wiesz, że teraz jesteśmy w Chorzowie? zobacz, a teraz Bytom, jemy sernik z oreo i oglądamy głupie filmy na youtube.

W niedzielę jednak trzeba wrócić do rzeczywistości, którą tak wspaniale i łatwo było porzucić. Wsiadam do pociągu, torbę mam ciężką, nie tylko od koszuli, ale również od dwóch bochnów chleba, którymi obdarowała mnie Bombowa Barbara, a pani, obok której siedzę, nie ma ochoty wstać, tylko muszę przeciskać się przez jej kościste kolana. Wysyłam potępiającego ją smsa do Bachy i w tej samej chwili dostaję wiadomość od niej o treści NIENAWIDZĘ JAK CI PIEPRZENI LUDZIE NIE WSTANĄ TYLKO MUSISZ SIĘ PRZECISKAĆ PRZEZ NICH.

Barbaro, co ja bez Ciebie? Pył nędzny. Wrócę, uważaj.

13 comments:

  1. Moje przypuszczenia potwierdziły się, 10/10 osób było zdziwionych Twoim wyborem, a jak dobrze wiemy statystyki nie kłamią. Ale Tauzen codziennie, gdy przejeżdżam obok moją furą pyta się "kaj ta dziołcha?".

    Aha, legenda Złotego osła chyba już się zakończyła, wczoraj Szpasownik przyznał się, że nie je tam od kiedy dostał sraki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Niech się nie martwi, wrócę do niego na stówkę.

      KIEDY ON DOSTAŁ SRAKI PO OŚLE???

      Delete
    2. SRAKA PO OŚLE?? nie może być, to gdzie się teraz u Państwa jada, bo ja pewnie jeszcze nie raz będę wpadać, uprzednio pozbywszy się potomnego. Sraka, sraka... a ja myślałam, że u mnie to były wrzody, a może to był osioł po prostu. O CHOLERA.

      Delete
  2. wersalska to od wersalu czy wersalki? o nie mogę, to chyba mój najlepszy dowcip.

    byłam w złotych osle, jesli to to wege. było ok, ale nie zachwyciło, nie jesteś w tym sama.

    i nie wiem czy wiesz co ja mam na ścianie nad biurkiem przy którym nigdy nie siedzę: http://farm8.staticflickr.com/7367/10518279244_67a7155b4f_o.jpg tadam! do kupienia w kato, musisz sie wrócić.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Od wersalki.

      To to wege. Szukamy lepszych knajpek!

      Nie chwal się. (Wiem!) Wrócę z pewnością, Bacha mnie wyczekuje z otwartymi ramionami, prawda, Basieńko?

      Delete
    2. basieńka Ci chyba nie odpisała.

      Delete
    3. Ona nosi tę odpowiedź w sercu.

      Delete
  3. poka tatuaże. albo chociaż powiedz, (o) czym są! uwielbiam słuchać opowieści o tatuażach.
    ja się zastanawiam nad 8.
    bo 7 już mam zaplanowany.
    wciąga, nie?
    już wspominałam, że kocham jak piszesz. to się nie powtarzam.

    H.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Te przyszłoponiedziałkowe zapewne pokażę za jakiś czas. Po wewnętrznej stronie nadgarstka mam napis "Purple Rain", rozwodzę się nad tym nieco parę wpisów niżej. A udo na razie musi pozostać tajemnicą. Ale proszę o rewanż!

      Wciąga.

      Jest mi przemiło. Dziękuję za upiększenie piątku.

      Delete
    2. 1. na wewnętrznej stronie ramienia: "to sail is necessary, to live is not necessary", przypisywane Plutarchowi, że niby nie mam życia spędzić na życiu wegetatywnym. czasem się udaje.
      2. na prawych żebrach pod biustem - 4 daty urodzenia - ważnych bliskich.
      3. na prawym boku ciała - od pod żebrami do uda - fragment z Emily Dickinson, z tego: "that Love is all there is, Is all we know of Love; It is enough, the freight should be proportioned to the groove" (mam ten drugi wers, od "it is enough...").
      4. wewnętrzna strona nadgarstka - długość i szerokość geograficzna ważnego miejsca dzieciństwa - domu Dziadków. których już nie ma, a którego (domu) zaraz nie będzie.
      5. lewa kostka - długość i szerokość geograficzna domu Rodziców. sentyment po wyprowadzce z domu.
      6. piwonia na plecach. pierwsza kolorowa. bo piwonie są przepiękne.

      wychodzi na to, że jestem niezwykle rodzinna, sentymentalna, poetycka, romantyczna!

      no, może.

      ;)

      H.

      ps. pamiętam Cię jeszcze z ownloga. byłam dziefczynką. super, że jesteś tu.

      Delete
    3. Musisz być przepiękna z tymi tatuażami. Wspaniale, że każdy opowiada jakąś historię.

      Jesteś, 100%. Nie uciekniesz od tego!

      PS Ja Ciebie też pamiętam. Cieszę się, że i Ty tu jesteś!
      Ostatnio próbowałam przypomnieć sobie hasło do ownloga, nie trafiłam, nie działa opcja przypominania, 11 lat pisania fruwa w czeluściach internetu.

      Delete
  4. następnym razem jak bedziesz na Śląsku zajrzyj do Cieszyna! (cieszyn cieszy - mówię całkiem serio)

    zazdroszcze tatuażyyy ; ja muszę poczekać aż się wyprowadzę z domu - inaczej mnie z niego wyrzucą za taką ekstrawagancję

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem, co na to mój przewodnik Barbara!

      Też czekałam, więc rozumiem. Warto!

      Delete