24/02/2015

♪ julee cruise - falling

Diane, 11:30 AM, February 24th. Entering the town of Twin Peaks.

Nie pamiętam zeszłego tygodnia. Nie pamiętam chodzenia do pracy, nie pamiętam jeżdżenia metrem, widywania się z ludźmi, a mgliście kojarzę, że spotkałam ich sporo, nie pamiętam dobrego jedzenia i pysznych kaw, dobrych drinków. Zostało kilka pojedynczych przebłysków. Wracanie do domu późnym wieczorem, zasypianie o 1:00 i wstawanie w pełnej gotowości o 7:00, właśnie tak było. Nie mam pojęcia, jak to opisać; od kilku dni brakuje mi słów, gubię je, chcę powiedzieć tak wiele, a kompletnie nie potrafię. To tak, jakby między mną a światem istniała szyba, która nareszcie zamiast przeszkadzać - chroni.

Razem z Agatą sprzątałyśmy jej mieszkanie i powiem Ci, najzłotsza, że chyba mnie przewiało od tych wszystkich pootwieranych okien, bo czuję się średnio w sosie. W moim gardle odbywa się impreza disco. Widzę śmierć nadciągającą w rozpadającym się rydwanie, nie zasługuję na nic lepszego. (Renata: Jesteś albo chora albo w teatrze.) Leżę więc pod kołdrą, piję herbatę i myślę sobie, że jeśli kogoś naprawdę kocham, to posprzątam mu z największą przyjemnością. Agata i rodzina Agaty dostała również pyszny bananowy chleb, który piekłyśmy z Barbarą, Barbaro, pozwól mi powiedzieć, że piekłyśmy go razem, choć to Ty mieszałaś składniki, a ja myłam naczynia! Wyszedł znakomicie. Wojteczku, też dostaniesz, obiecuję (ale nie tym razem, bo dziś zjadłam ostatnią kromkę):

Chyba powinnam zostać fotografem jedzenia, wyszło tak rustykalnie.

Zanim jednak upiekłyśmy chleb bananowy, ja byłam w pracy, Barbara zaś pobierała nauki. Potem jadłyśmy pyszne rzeczy w naszej ulubionej restauracji, które mi wystygły, bo Barbara zmuszała mnie do snucia opowieści. Okazuje się, że jeszcze w tym roku zmieni się u nas bardzo dużo - przy okazji, Witkacy ma dziś urodziny - ale już tylko na lepsze, co? Gdy mijałyśmy drobny sklepik spożywczy U Gosi, Barbara zasugerowała, żebyśmy otworzyły własny biznes.
- U Basi i Luizy - dumam - podoba mi się. Ale co byśmy sprzedawały?
- DRAGI - odpowiada Barbara, bardzo z siebie zadowolona.
To nasz plan awaryjny. Wojteczku, dostaniesz kartę stałego klienta.

Podczas czekania na metro naszła nas ta dziwna ochota na jakiś alkohol - nadal uważam, że to Twoja wina, Barbaro - kupiłyśmy więc gin i tonik, jak również pastę do butów, bo była w promocji, a my dbamy o obuwie i jesteśmy rozsądne. Pani przy kasie poprosiła mnie o dowód osobisty, co niewątpliwie dowodzi tego, że ktoś kiedyś namalował mój portret i to on się starzeje, a nie ja.

W niedzielę wieczorem natomiast myłam włosy razem z Najlepszym Djem na Ursynowie - KWD. Zaczęło się od Beaty Kozidrak, więc, jak możecie odgadnąć, atmosfera była szampańska, szczególnie, kiedy dostawałam jej laptopem po plerach, gdyż KWD była w dzikim dyskotekowym szale tańca i komentarzy: moja mama tego nie lubi, a ja to uwielbiam, ale moja mama to kocha, o, a to specjalnie dla ciebie, obiecuję, to już ostatnia piosenka (nigdy nie była ostatnia).

21 comments:

  1. My też Cię kochamy, wcale nie dlatego, że pomagasz nam sprzątać. Kochamy Cię z miliona innych powodów, które być może kiedyś wypiszę i zostawię Ci w skrzynce na listy bez podpisu, a Ty na pewno nie zorientujesz się, że to od nas. Tomson kocha Cię na swój sposób, na przykład ciesząc się, że w pokoju jakoś inaczej i penetrując z tej okazji kąty. Mój mąż kocha Cię, bo widzi, że od kiedy Cię poznałam, jakoś mi w życiu lepiej i lżej, a poza tym uważa, że jesteś śliczna, ale to tak na marginesie, bo przecież nie wypada mówić o tym głośno.

    Chleb bananowy był najlepszy na świecie, poproszę przepis i zapas na trzy lata.
    A przewiało Cię nie od naszego sprzątania, tylko od najchujowszej na świecie aury, która nigdy się nie skończy, więc wszyscy umrzemy z zapaleniem oskrzeli i gardła i uszu i miejmy tylko nadzieję, że stanie się to w wieku lat trzystu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. yyy, dobra, chyba wyszła z tego jakaś spóźniona walentynka.

      Delete
    2. nie zostawiaj w skrzynce - kluczyk do niej postanowił się nam zapodziać

      Delete
    3. Wydrukuję to sobie i powieszę na ścianie obok zdjęcia wiadomo jakiego.

      Masz już przepis, zapas będzie za dwa tygodnie, a z aurą coś zrobię, gdy tylko zostanę prezydentem.

      Jeśli chodzi o kluczyk do skrzynki - EKHE, EKHE, no to gdzie on był, Katiuszo?

      Delete
    4. pod wycieraczką zostawię zatem.

      Delete
  2. Barbara z krainy wongla24 February 2015 at 21:07

    Opracowuję właśnie analizę makrootoczenia dla naszego sklepiku, podeszłam do tego bardzo profesjonalnie!

    Chlebek byl pyszny, co pieczemy nastepnym razem?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak zawsze!

      To samo. I więcej.

      Delete
    2. Popieram, z bezglutow to ja tylko alko i banany. Co to za szał w ogole, wszyscy nagle z celiakią.

      Delete
    3. Kasia nie ma celiakii, Kasia jest na "diecie bezglutenowej", na której je pizzunię i pije piweczko.

      Delete
    4. Toteż właśnie! Trzeba wpieprzac pizzę i cieszyć sie glutenem! Gdzie byśmy dziś bez niego byli? Skąd niby chlebuś i pączusie? Skąd bolognese z keczupem i tosty z serem tostowym? Powiadam wam, ojcem postępu i wynalazku jest gluten.

      Delete
    5. Jeśli będę miała syna, nazwę go Gluten.

      Delete
    6. I nawet zdrobniale Glut tak bardzo na miejscu!!!

      Delete
    7. Totalnie nie. Byłby Glutenik, ostatecznie - Glucik.

      Delete
  3. A na miniaturze to zdjęcie wyglada jak język.

    Tak potanczylabym do Kozidrak, ze o losie! Byłam w dziecinstwie na jej darmowym koncercie na starówce czy gdzieś, miłość zakwitła i pozostała. I pamietam, jak nagrywałam na kasetę z radia w mojej komunijnej wieży hi-fi jej piosenkę do "W pustyni i w puszczy", by pózniej odtwarzać w nieskończoność. I niestety muszę stwierdzić z żalem, ze po tym hicie Beatka sie skończyła.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak JĘZYK?

      Kochałam tę piosenkę do "W pustyni i w puszczy", a na samym filmie byłam ze trzy razy w kinie. Stare, wspaniałe czasy.

      Delete
  4. a właśnie, co z Twoim laptopem?
    za dwa tygodnie mam iśc do ortopedy i muszę powiedzieć, że juz na etapie umawiania sie na wizytę mój szacunek do osób które często chorują wzrósł trzystukrotnie. chyba że zawsze chodzisz prywatnie. ja jeszcze walczę.

    o, szukałam muzyki do posluchania, chyba właczę sobie bajm na cały regulator.

    przyjedź do mnie z ciastem też, możesz oczywiście posprzątać.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Siedzi na moich kolanach, nie mam serca się z nim rozstać. W marcu na pewno... Już muszę... Boże.

      Chodzę prywatnie tylko do specjalistów, jeśli się przeziębię, to dzielnie walczę z NFZ, wstaję o 6:00, żeby dojechać do przychodni na 7:00 i zapisać się na wizytę na 8:15. Jest to poniekąd wesołe. Na kiedy wyznaczyli Ci wizytę?

      Bajm, a potem Urszulę.

      Przyjadę, obiecuję. Posprzątam też!

      Delete
    2. to przyjedź w sobote bo tomek jest w karpaczu. kurze już wytarłam, zostały podłogi ;d

      co polecasz bajmu na począteczek?

      na kiedy? mam za dwa tygodnie stawić sie na kontrolę o ortopedy. wykonalam kilkadziesiąt telefonów w sekwencji: zajęte-nie odbiera-terminy w kwietniu i tomek pojechał do szpitala, a tam poradzili mu że mam stanąć w kolejce na chama i liczyć że wejdę, innego wyjścia nie ma. a zkolei prywatnie to nie wiem, czy już do konca wtedy nie musialabym chodzic prywatnie? czyli ze 2 wizyty + rtg + rehabilitacja niby?

      Delete
    3. Dowcipek.

      BIAŁA ARMIA tylko i wyłącznie, no weź.

      Daj no znać, na fejsie najlepiej, jak to wszystko się potoczyło, wrzucająca swe (prawie) nagie zdjęcia do sieci, pani!

      Delete