11/01/2015

♪ lazerhawk - star hustler

Sylwester, zgodnie z moimi przewidywaniami, był bombowy. Siedzieliśmy w nihilistycznym kółku, rozmawialiśmy o przemijającym czasie, alkoholu i narkotykach, jedliśmy tony żarcia, nastąpiła północ, wstaliśmy, wygłosiliśmy odpowiednio nihilistyczne toasty, usiedliśmy znowu, a Mike był 51. w kolejce, gdy zadzwonił po taksówkę koło 4:00.

Mój Magiczny Kajet donosi, że na rok 2015 mam 10 postanowień. Prawdziwy horror szoł.

- ...i na karnawał będą jak znalas - donosi pani Ewa Wachowicz w swoim programie kulinarnym, który oglądam z lubością, choć irytuje mnie niezmiernie.
- Chyba jak ZNALAZŁ! - wykrzykuję i wymachuję piąchą w stronę telewizora - dlaczego ludzie NIE POTRAFIĄ MÓWIĆ? - rzucam pytanie w przestrzeń, ale akurat do pokoju wchodzi mama.
- Bo nie są tak nawiedzeni jak ty - odpowiada, zadowolona z siebie.

Dzięki tym ostatnim wichurom odkryłam nowe, wspaniałe uczucie: uczucie ciepła, domu i bezpieczeństwa, gdy wiatr wieje tak mocno, że mam wrażenie, że za chwilę przebije się przez okna. Pewnie tak samo było u Muminków zimą. Czy Was też denerwował ten cholerny Paszczak-narciarz?

Jestem Współlokatorką Znakomitą: sprzątam zawzięcie, pucuję wszystkie kąty, robię pranie, od jakiegoś czasu gotuję (chyba, że KTOŚ nie chce jeść moich PYSZNYCH ZUPEK albo przerzucił się na dietę bezglutenową i je kotlety sojowe w sosie pomarańczowym (FAIL)). Mam jednak jedną, bardzo dużą wadę - nie otwieram drzwi. Panicznie boję się otwierać drzwi, jeśli nie wiem, kto za nimi stoi (judasz tu nie pomaga). Podobnie boję się samochodów, które zwalniają/zatrzymują się obok mnie - ale to chyba akurat związane jest z tym, że gdy byłam dzieckiem, próbowano mnie porwać. Zaręczam, że historia jest w gruncie rzeczy nudna.
Drzwi zatem, co oczywiste, otwiera KWD. I pewnego dnia, po jednej z takich niespodziewanych wizyt, w domu pojawił się suwenir, mianowicie - kalendarz kominiarski, przedstawiający dziarskiego kominiarza z niepokojącym uśmiechem pod wąsikiem; kominiarza, który trzyma się za pas. To wszystko na tle róż czerwonych niczym ust koral czy co tam. Oczywiście nie mogłyśmy tego tak zostawić. Z inicjatywy KWD nadałyśmy mu imię, a nawet dwa - CEZARY JERZY - nazwiska również - GROSZ-PODKÓWKA. Tylko proszę się nie spoufalać; jedynie my możemy mówić do niego panie Czarku.

Chyba już wiecie, dlaczego Grosz-Podkówka.

Przyjrzyjcie się temu kominiarskiemu blaskowi zza kołnierza.

Rok zaczął się od tego, że dostałam skierowanie do szpitala, kupiłam sobie buty, w których wyglądam jak domorosły cyberpunk oraz od tego, że miliardowy raz usłyszałam, że doktoranci to elita intelektualna. Jeszcze raz, a zacznę wymiotować. Jutro natomiast idę do dentysty (skoro już jesteśmy w tematach przełykowo-jamowo ustnych). Chyba włożę sukienkę, żeby można było mnie włożyć do trumny od razu po tym, gdy usłyszę, ile muszę zapłacić za 10 minut dłubania w zębach, bo od tej kwoty natychmiast padnę trupem.

20 comments:

  1. Barbara aus Korpoland12 January 2015 at 09:59

    Mnie nie denerwował Paszczak, ja go lubiłam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Do Paszczaka też miałam pewną słabość. Ale Paszczak-narciarz? NO NIE WIEM.

      Delete
    2. Ktokolwiek-narciarz. Nie ufam nikomu, kto uprawia sporty zimowe.

      Delete
    3. Dlaczego? Ponoć narty są super. Albo pływanie w przeręblach.

      Delete
    4. A brrrr. Wiosna, 18 stopni - wtedy jest idealnie. Ze sportów trawię kręcenie hula-hop.

      Delete
  2. Piąteczkę przybijam Tobie również, z dentystami i drzwiami mam bardzo podobnie. Do tego stopnia, że rozważałam ODCIĘCIE dzwonka (zamykany korytarz), żeby mnie nikt nie niepokoił. Z drugiej strony rozważałam również wyniesienie drzwi od (do?) łazienki do piwnicy. I tak nikt nie przychodzi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ej no, ja nie mogę tak przy otwartych drzwiach.

      Delete
    2. Odcięcie dzwonka brzmi znakomicie, ale wiecznie otwarte drzwi do łazienki? Nigdy.

      Delete
  3. A ja ostatnio za dziureczke (ze znieczuleniem, choc z wrodzonego zydostwa i rownie wrodzonej odwagi blagalam bez!) i zdjecie kamienia, i jeszcze calkiem mila pogawedke dostalam calkiem do przelkniecia rachuneczek. Ale po pierwsze bylo akurat przedgwiazdkowo, wiec mozliwe za zalapalam sie na znizke na chwale Jezuskowi. A po drugie dentysta przypomnial sobie o mnie, gdy juz zamykal gabinet a ja wlasnie zaczynalam trzecia ture lektury Pani Domu z 1997 roku. Moze mu glupio bylo czy cos tak rzeczywista cena rzucic. Kto wie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. I jeszcze chcialam dodac, ze spie w pizamce z Muminkiem i haslem "positive vibe" i zawsze przed snem sie zastanawiam, co ma jedno do drugiego.
      I jeszcze, ze tez kupilam buty, ktore w zamysle mialy byc takimi prostymi klasycznymi wiazanymi trzewikami, no czarne, za kostke, zero fantazji, rozumiesz. I najpierw wszystko spoko, ale teraz nabieram przekonania, ze jednak wygladaja jak obuwie ortopedyczne. Wiec cyberpunk chyba jednak lepszy.
      I jeszcze tak sie zastanawiam, skad oni biora kominiarzy do kalendarzy (rym, hehe). To kominiarz roku? Najwiecej kominow przeczyscil? Trzeba miec znajomosci? Najlepszy wasik? A moze za kare sie idzie na to zdjecie? Np, przychodzi dyrektor kominiarzy i mowi, "Bronislaw, trzy razy sie spozniliscie (dyrektor zawsze mowi w drugiej osobie l.mn.) w zeszlym miesiacu, w tym roku wy idziecie na kalendarz!". Na co Bronislaw, "Ale panie dyrektorze, czemu nie Andrzej? Wszyscy wiedza, ze on pije wode brzozowa przed zakladem!". Dyrektor: "To sie zjebie z dachu. Idziecie na kalendarz i zero dyskusji!".

      Delete
    2. A może po prostu jesteś śliczna i uznał, że sobie na Ciebie popatrzy, gdy będzie grzebał Ci w buzi. Wątpię, żeby Jezusek miał tu wiele do gadania.

      Wiesz, że też mam piżamę w Muminki? Bez napisu, ale spodnie są różowe. Kto był najbardziej wyluzowany w Dolinie Muminków, jak myślisz? Bo teraz sama dumam nad tym hasełkiem.

      Nic się nie martw - według mojej współlokatorki moje cyberpunkowe buty wyglądają jak ortopedyczne. Przybijam Ci więc piątkę.

      Może jest gdzieś stock ze zdjęciami kominiarzy. Ale bardzo podoba mi się Twoje wyjaśnienie!

      Delete
    3. domena chimneysweeperstock.net jest wolna. widzę potencjał biznesowy.

      Delete
    4. Ale tak z hamerykanska w naszej niszy kominiarskiej może sie nie przyjąć? Nie wiem?
      Wyluzowany to był włóczykij. A pozytywna migotka, bo debilka. Zauważam tę tendencję rownież wsród realnych dziewcząt.

      Delete
    5. To tylko dorzucę na marginesie, ze jedna z tych wstydliwych historii to moja migotkowa grzywka. Słodki Jezu.
      ( w sumie lepiej w te stronę, moja przyjaciółka jako parolatka uznała, ze uderzająco przypomina pocahontas, a przed zupełnym podobieństwem hamuje ja tylko posiadana grzywka. To se wzięła i obcięła, tak przy skórze, żeby broń Boże włosek nawet nie odstawał. Śliczności.)

      Delete
    6. Włóczykij był bardzo wyluzowany, to fakt. Ale Tatuś Muminka też był stosunkowo beztroski.
      Migotka była okropna! Nie mogłam z tymi jej grzywkami i bransoletkami i oczu zmianami. Brr. A propos Twojej grzyweczki. Czekam na więcej takich historii, czy Ty wiesz?
      (Domyślam się, że została co najmniej Miss Szkoły!)

      Delete
    7. Tatus Muminka to koszmar kazdej Mamy Muminka moim zdaniem. A na pewno realnej kobiety.
      Wiesz. Musze sobie przypomniec, ktore nie sa zbyt kompromitujace i uracze nimi oczywiscie.
      (Przedszkola, ale tak, CO NAJMNIEJ.)

      Delete
  4. oja, ale dużo wątków do złosliwego skomentowania. może zacznę od tego, że w sumie najbardziej chujową postacią z tych wszystkich muminków jest: przygłupi muminek i pretensjonalny włoczykij, patron minimalizmu. sama jeszcze do niedawna pierdoliłam "WSPOMNIENIA, NIE RZECZY", ale teraz mowię że we wszystkim trzeba znac umiar. i że fajne rzeczy są fajne. jestem mamą muminka. własnie wylałam kakao na cała kuchnię (przypominam, że mam białe ściany i biale fronty) i muszę się gdzieś wyżyć.

    poproszę o przykład nihilistycznego toastu.

    i w sumie tyle, bo mi się nie chce. wkurwiona jestem przez to kakao.

    o, o: a jak byłam w czerwcu u dentysty to mi powiedziała że pff, mogę przyjść za rok. ale nie muszę. bo takie mam zdrowe zęby, czaisz.

    aha, i byłam w teatrze, wiesz??!?!?!!?!!?! no, to juz wiesz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Słuchaj, kochanie, możesz jechać po każdej mojej świętości, ale NIE PO MUMINKACH, za krzywdzenie Muminów zabijam, więc SE NIE POZWALAJ. Nic a nic nie obchodzi mnie Twoje kakao, fajtłapo.

      Parafrazuj: https://www.youtube.com/watch?v=9H7dq8nYYJc

      Nie denerwuj się, bo złość piękności szkodzi. Tak, jak ja się nie denerwuję Twoimi ząbkowymi przechwałkami, bo okazuje się, że moje zęby też są całkiem czadowe i bez ubyteczków.

      Na czym? Jak Ci się podobało?

      Delete
  5. na "obsługiwałem angielskiego krola". sama sztuka podobała mi się średnio, ale ja nie lubie hrabala i czeskiego humoru też. natomiast od strony wizualnej niezłe jaja, to nie jest ten sam teatr co go znałam z podstawówki, przasny,z dekoracjami namalowanymi na kartonie. byłam pod wrażeniem scenografii, rekwizytów, gry swiatłem i rozwiązan technicznych. no i przyjemnie popatrzeć jak aktorzy dobrze grają. ale nie wiem czy jeszcze w tym roku pójdę :d

    ReplyDelete
    Replies
    1. No, taki szok dla organizmu to raz na jakiś czas, kochana! Ale cieszę się, że się podobało choć trochę. Zabrałabym Cię na spektakl Jarzyny jakiś, to co się u niego wyprawia ze światłem, to bomba.

      Delete