22/01/2015

♪ afghan whigs - bulletproof

Zgubiłam w Kinotece czapkę. Znalazła się po seansie (Whiplash 6/10, ale ja chyba nie lubię jazzu). Tego samego dnia wieczorem zgubiłam rękawiczki. Zdaje się, że w metrze. Nie znalazły się magicznie jak czapeczka, więc pognałam czym prędzej kupić nowe, bo mam łapy czerwone od mrozu jak, nie przymierzając, Wokulski. Rękawiczki, które wybrałam, w sklepie wyglądały nieskazitelnie. W domu okazało się, że wychodzi z nich guma. Ale spoko. Wczoraj, zmywając makijaż z mojej chropowatej mordy, rozwaliłam 500-mililitrową butelkę Biodermy, której do tej pory zużyłam jakieś 100 ml. Mogłam tym umyć podłogę. Myliście kiedyś podłogę płynem micelarnym?

Kto sprzedał mi teorię, że w 2015 zaczyna się siedem tłustych lat? Kopnęłabym go. Chyba, że to ta tłustość, która podwyższa zły cholesterol i od której dostaje się niestrawności.

Wracam z zajęć i biegnę do KWD, fanatyczki piłki nożnej, z wyśmienitymi wieściami:
- P. nauczył mnie wszystkiego o piłce nożnej!
- A nauczył cię, że Lech Poznań jest najlepszy?
Kręcę przecząco głową.
- TO CHUJA CIĘ NAUCZYŁ.

Przed chwilą kupiłam miliard książek za miliard złotych. To by było na tyle, jeśli chodzi o przewagę Kindle nad prawdziwymi książkami. Czytam obecnie Jedyne wyjście Witkacego - prawdziwą książkę - to jego jedyna powieść, której wcześniej nie czytałam i nie mogę pozbyć się wrażenia, że Wituś pieprzy straszne głupoty. Gdyby nie żarty-żarciki i śliczne metaforki, to spaliłabym to dziełko. Albo wrzuciła do otchłani piekieł i kazała spuścić Witkacemu manto za takie chrzanienie o istnieniu. Pardon, Istnieniu. Pomyślcie, co się stanie, gdy zacznę czytać Pojęcia i twierdzenia implikowane przez pojęcie istnienia:
Twierdzenie 36. Pojęcie ruchu implikuje na podstawie dwoistości Istnienia jako: IP i całości Istnienia minus to IP, pochodnej od dwoistości czasowo-przestrzennej, pojęcie swej własnej dwoistości: jako ruchu dla AT jako takiego i ruchu innych IPN i IPCN, jako odpowiedników samych XN i ich zmian w AT tego IP.
(2011, Hachette, str. 114)
Chyba kogoś wtedy zabiję. Mój doktorat zostanie Wydarzeniem na Skalę Światową.

Siedzę u Pana Doktora i zwierzam mu się z doktoranckich problemów i traum. Nagle wchodzi Pan Doktor Habilitowany, wyjmuje z torby trzy książki, kładzie je na biurku Pana Doktora i mówi:
- To dla ciebie. Ciotka umarła i zostawiła bibliotekę.

(Pokazał się kolejny blue screen.)

14 comments:

  1. Pokusze sie o hipoteze, ze Coelho mogl sie Witkacym zainspirowac?
    Szkoda mi Cie z tym blue screenem. Teraz to juz nie znasz dnia ani godziny.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teraz to mnie ranisz. I Witkunia też! To był facet z jajem, tylko miał filozoficzne kiełbie we łbie.
      Prawda. W sobotę nasze Ostatnie Pożegnanie, oddaję go na gwarancję. Już mam w oczach łzy.

      Delete
    2. Jest mi Luizo bardzo przykro, ale również pomyślałam o Coelho.

      Czy pocieszy Cię jednak fakt, że komputer mój potrafił wyskoczyć z bluescreenem mniej więcej sześć razy na godzinę? To były również początki braku litery s na mojej klawiaturze, a ja robiłam Bardzo Ważne Tłumaczenie z Deadlinem na Wczoraj i odruchowo zapisywałam wszystko co chwilę. Kombinacją klawiszy ctrl+s, a jakże. Myślałam że rzucę się z balkonu, wreszcie byłby z niego faktyczny użytek.

      Delete
    3. "great minds think alike" buahahahaha!

      Delete
    4. Nie odzywam się do Was. Razem z Witkacym idziemy się zabić (oh, wait).

      Delete
  2. Ja zgubiłam guzik od płaszcza. A to oznacza, że zima ma odejść. Tam, gdzie mój guziczek i Twoje rękawiczki.
    A że czapka się uratowała to miło.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chodzisz teraz bez guzika na pohybel zimie czy przyszyłaś?
      (Prawda? Codziennie patrzę na nią z wdzięcznością.)

      Delete
  3. O Jezuuuu, co tak przeżywasz te wypociny Witkacego, jakbyś co najmniej o nich jakiś doktorat pisała.

    ReplyDelete
  4. Prawda jest taka, że zakup dobrych i ładnych rękawiczek, z których guma nie wyłazi, to sprawa dla jakiegoś, kurwa, Mikołaja! Sama nie jestem w stanie wydać ponad 100 na rękawiczki. To tak jakbym wydała 100 zł na wędlinę. Jakiś absurd. Odkąd zaczęłam o tym myśleć, szukałam miejsca, w którym będę mogła to wyrzucić. I oto jest. Mersi. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Służę.
      Kiedyś miałam wspaniałe rękawiczki. Z Pandą, guziczkiem i brokatową nitką. Oczywiście nie mam zielonego pojęcia, gdzie je wcisnęłam (za dużo tych cholernych przeprowadzek).

      Delete
    2. Ale wędlina za stówkę może być naprawdę dobra, non?

      Delete
  5. wreszcie ktoś kto dał whiplashowi mniej niż 11/10. dla mnie na siodemkę, może na 7,5 za zdjęcia i muzykę, ale w gruncie rzeczy film to bardzo prosty. aż tak dużo w głowie mi nie pozostawil.

    ReplyDelete