16/12/2014

♪ mark lanegan - mack the knife

Czym wyjaśniam mój wątły stan psychiczny:
Zbliżył się jakiś staruch z anormalnie rozrośniętym tułowiem na krótkich nogach. Był nagi, nosił tylko brudne drelichowe robocze spodnie. Miał dwa długie pionowe rzędy brodawek sutkowych - naliczyłem osiemnaście. Sapiąc, nabrał oddechu w płuca, to prawa, to lewa pierś mu się rozszerzała, po czym odegrał palcami na tych osiemnastu brodawkach najpiękniejsze melodie jak na harmonii. Poruszał się w takt melodii jak tańcujący niedźwiedź, wydmuchując powietrze. Wreszcie skończył, wytarł nos w dłonie i wyrzucił je w przestrzeń. Wówczas urosła mu olbrzymia broda i zniknął w jej gęstwinie.
- Po tamtej stronie, Alfred Kubin
I to jedna z najlepszych książek jaką czytałam. Nie tylko w tym roku (choć teoretycznie trwa czas podsumowań), ale w życiu. A oto życia sens:


Kalendarz-notatnik. Książki (w kompakcie [na moim pulpicie folder o nazwie bezczelnej ebooks ive stolen]; choć nowy Twardoch zakupiony jak należy: okładka: twarda, nośnik: druk). Teatr. I pieniądze, ale jako że ich nie mam, nie mogłam umieścić ich na fotografii. Mam za to dziurę w rajstopach. Robi się ze mnie idealny przykład doktorantki niechlujnej. Brakuje mi tylko obgryzionych paznokci ze stresu, kołtunów na głowie z braku grzebienia i okularów wielkości koła fortuny w szylkretowych oprawkach, bo niedowidzę. Jak również zjadania kóz z nosa. Tkwiąc przy niewygodnym temacie mojego doktoranctwa, mogę zdradzić, że jestem bumelantem tragicznym oraz nie stworzyłam ani kawałka konspektu mojej pracy. Choć właściwie... Było to jednak tak beznadziejne, że wymyka się wszystkim skalom, łącznie z tą, na której widnieje piosenka Niezrozumiana mojego autorstwa. Napisałam ją, gdy miałam lat trzynaście, więc proszę o zrozumienie. Wydrukowałam ją niebieską czcionką na pomarańczowej kartce. Wyraźny dowód mojego doskonałego gustu i profesjonalizmu od lat stosunkowo młodych.
 

Ta plama to natomiast prezent urodzinowy od Agaty. Prezent w swej pierwotnej formie był piłką, którą można naduszać i gnieść, a glut w środku zawarty miał przedostawać się przez siatkę, która piłkę okrywa i tworzyć niesamowite kształty. Zazdrościłam okropnie synowi Agaty (lat dwa), że on ją ma, A JA NIE. Agata i jej wspaniałe serce sprezentowali mi to cudo, którym zabawiałam się około kwadransa, nim umarło.

Ale nie ma tego złego - Agata wręczyła mi także kubek pierwszej urody. Po powrocie do domu (objadłyśmy się jak głupie, nie zjem ani naleśnika ani szarlotki przez najbliższy rok, a już na pewno pół... kwartał) z prędkością światła przystąpiłam do parzenia earl graya, zalałam torebkę wodą i usłyszałam coś jakby... pęknięcie.
Z dna kubka lała się woda.
Agatko, dziękuję za wspaniałe doznania. Kocham Cię prawie jak Prince'a.

Gdy już udaje mi się zasnąć, co nadal jest najtrudniejszym zadaniem, śni mi się Jacek Poniedziałek. Z zatrważającą regularnością. Podświadomości - choć, jak poinformowała mnie kursantka na zajęciach z niemieckiego, termin ten jest błędny i powinno mówić się nieświadomość (swoją drogą, na zajęciach z języka obcego dowiedzieć można się rzeczy nadzwyczajnych: wczoraj na angielskim kursant podał nam przepis na babkę ziemniaczaną) - co chcesz mi przekazać? Choć ochotę miałabym straszliwą, nie mogę, rzeknijmy, cofnąć czasu.

Rozmawiam z KWD o wpływie poglądów politycznych na atrakcyjność mężczyzny. Głaszczę Gustawa pod mordką i pytam:
- Może Gus jest prawicowcem? Jakie masz poglądy polityczne, Gustaw?
KWD rzuca bez chwili wahania:
- Tchawiczka dla wszystkich!

Dziś zastępowałam koleżankę z pracy. Grupy nie znałam w ogóle. Prócz krótkiej pogawędki przed zajęciami nie robiliśmy nic wielkiego, bo oni pisali test, a ja grzecznie siedziałam przy biurku, czytając o osiemnastu sutkach i niebezpiecznych zwierzętach. Gdy wychodzili, powiedzieli, że było im bardzo miło i - mają nadzieję - do zobaczenia. Ja tylko siedziałam. Czyżbym była obdarzona magicznymi mocami? Jak mogę zrobić z nich namacalny pożytek? Jak mogę tę aurę zmienić W SZMAL I SŁAWĘ? 
Idę spać.

27 comments:

  1. Moja swietej pamieci Kropka wielbila serca drobiowe. Ale koniecznie bez tej blonki okrywajacej tejze. Wiec ja obieralam, walczylam z torsjami, kroilam, ociekalam krwia. Tesknie za Kropka.

    P.S. Mejlowka sie pisze, tyle ze nadgodzinuje w robo i nawet nie mialam ostatnio kiedy sie obijac przed pracowym kompem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. KWD się wycwaniła i ma obrobione cuda. Tchawiczki, ścięgienka, płucka.

      PS Pisałam do Ciebie z Twego formularza, ale jakiś on felerny! Pracuj dzielnie, czekam cierpliwie.

      Delete
  2. Boże, Ty to wszystko tak pięknie opisałaś, a to po prostu był... podwójnie chujowy prezent. To nic, już ustalone, że w przyszłym roku dostaniesz od naszej rodziny ołowianą kulę. Ona na pewno się nie zepsuje! <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale upadnie na wielki palec u prawej stopy i go zgniecie tak, że będę musiała na nodze lewej nosić but rozmiaru 40, a na prawej 46.

      Delete
    2. w takim razie prześlemy Ci powinszowania z okazji przeżycia kolejnego roku.

      Delete
    3. Zatnę się papierem. Najlepiej dajcie mi na urodziny metaforę.

      Delete
    4. dobra, do tego czasu obmyślę jakąś zacną.

      Delete
  3. Replies
    1. Zastanowię się, czy mu przekażę. Gdy próbowałam mu ontologicznie wyjaśnić, dlaczego nie może zjeść mojej kanapki, wyszedł z kuchni.

      Delete
  4. Babka ziemniaczana... Czyżby kursant pochodził z podlasja?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kiszka zdecydowanie, zawsze dokarmiam nią ludzi kiedy przywożę porcję do stolicy.

      Warszawiak, a to heca. Nigdy nie poznałam warszawiaka zaznajomionego z babką ziemniaczaną.

      Delete
    2. halo, ja też znam babkę, a jestem z Warszawy! ale kiszka bardziej podlaska mi się wydaje, w każdym razie jedno i drugie pycha :D

      Hedgehog Girl, czy to oznacza, że używasz konstrukcji gramatycznej "powiedziałam dla mamy"? Fascynuje mnie to, to chyba rusycyzm, nie?

      Delete
    3. Mam wrażenie, że tak mówi Basia, a ona jest ze Śląska. Przyjdzie i skoryguje w razie czego.

      Delete
    4. TAAAAAAAAAAAAK. Bardzo staram się tego nie robić, ale jak coś mówię to tylko dla mamy.

      Delete
  5. nie znałam tchawicy wołowej do obgryzania, jak ja miałam psa, w sklepach były tylko swińskie uszy. hej, może jakby gryzl tchawice to jeszcze by żył.

    dostaniesz selfie z dzióbkiem jak wyślesz mi niezrozumianą, hehe.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Są też penisy.

      Nie mam tego, niestety. Kiedyś w szale porządków wywaliłam to, przerażona poziomem grafomanii, na jaki potrafię się wznieść. I już nie mam szans na selfie :( to nie fair, koleżaneczko!

      Delete
  6. no teraz to juz sobie jaja robisz (see what i did there?).

    wymyslisz na nowo, jeez, przeciez się nie kapnę ;d

    ReplyDelete
    Replies
    1. Clearly!

      Po pierwsze: jestem uczciwa. Po drugie: to nie będzie aż tak dramatyczne.

      Delete
  7. też nad tym pracuję - jak zostać BOGACZEM! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie mam żadnych innych aspiracji. Chcę być bogata, najlepiej jak najmniejszym kosztem.

      Delete
  8. Lu, liczyłaś, ile książek przeczytałaś w tym roku?

    ReplyDelete
    Replies
    1. "Nowych" 35. Ale rok się jeszcze nie skończył! Nie liczę tych, które czytałam ponownie. Jak u Ciebie?

      Delete
    2. 46. Nie dobiłam do 52. :(

      Delete
    3. I tak pięknie! Ciekawe, jak nam pójdzie w tym roku.

      Delete