03/11/2014

♪ star slinger - i/iv

- Faktycznie wyglądasz na chorą - wita mnie w drzwiach Żaba przyjaciółeczka. Po pierwsze, dzięki za komplement. Po drugie, przyszła zjeść moją znakomitą zupę cukiniową, bo biedactwo głodowało. Powiedziała, że jest przepyszna, więc ha! Jestem Modeściną Amaro. Może zamiast kupować na urodziny szampana, zaserwuję gościom zupę.

Jest listopad, więc trzeba koniecznie słuchać trzech utworów: Mr. November, November oraz Listopad (na pewno nie November Rain), najlepiej w kółko. Trzeba też kaszleć, kichać, zakraplać nos i uszy, żłopać herbatę z koszmarną cytryną, ćpać tabletki, wycierać nos, pocić się pod tysiącami kołder i koców, stracić szaloną imprezę halloweenową (?) oraz spotkanie z pięknymi Stri i Jeżykiem - Jeż ma dla mnie ikeowy zaparzacz - dziękuję!, żeby w poniedziałkowy poranek być w wybornej (khe, khe) formie, uczyć ludzi niemieckiego, angielskiego i udawać, że jest się dowcipną.

W związku z cytryną:
Ja: Może teraz ja kupię cytryny?
KWD: A wiesz, jak wygląda dobra cytryna?
Ja (niepewnie): Jest żółta?
KWD: To nie kupuj.

W ostatni czwartek załatwiałam rozmaite sprawunki z boginią Agatą (chyba nasze hasanie po mieście mnie dobiło - zresztą i Tomek - syn Agaty - i ona sama też prychali odpowiednio). Pomiędzy sprawunkami poszłyśmy do terapeutki, którą regularnie widuje Tomson-raper. Jako że jestem właściwie częścią rodziny, miałam okazję wejść razem z Agatą i Tomkiem do gabinetu, gdzie zostałam przedstawiona pani terapeutce jako CIOCIA. Pani terapeutka miała polar, drobne loki przyklejone do drobnej twarzy i wybałuszone oczy w tej twarzyczce. Od razu można było poznać, że pracuje z małymi dziećmi, bo wszystkie panie zajmujące się dziećmi małymi i tymi w wieku wczesnoszkolnym wyglądają tak samo.

Zasiadłyśmy więc w fotelach, a pani terapeutka przystąpiła do zabawy z Tomeczkiem, któremu czasami się chciało, czasami nie, a czasami się irytował - też bym się irytowała. Zabawy te i ton pani terapeutki - choć rozumiem, że tak należy - przyprawiały mnie o wewnętrzne fikołki i wiedziałam, że gdybym pokusiła się o posłanie Agacie choć pół uśmiechu, chyba bym pękła, a śmiech mój niósłby się po Mokotowie jeszcze długie godziny, więc siedziałam grzecznie z - jak doniosła mi później Agata - grobową miną.

W pewnej chwili pani terapeutka zapytała, czy CIOCIA będzie brała udział w zabawie, na co - zapewne grobowo - skinęłam głową, a Agata powiedziała:
- Ona przychodzi do nas towarzysko, ale bawimy się razem.
PRZYCHODZĘ TOWARZYSKO.
BAWIMY SIĘ.

Kiedy wracaliśmy potem wszyscy (bo wraz z mężem Agaty) do domu - tkwiliśmy w potężnym korku, a ja karmiłam Tomasza paluszkami, które łaskawie przyjmował, co więcej - raczył się nimi ze mną podzielić - i  rekonstruowaliśmy przebieg tej wizyty, bawiliśmy się tak samo dobrze, jak przy ostatnim planszówkowym turnieju, a może nawet lepiej (ja na pewno, bo nie przegrywałam z kretesem).

Dziś byłam jedyną osobą w piekarni, której pani ekspedientka życzyła miłego dnia. Dlaczego?, zadaję sobie to pytanie, czy dlatego, że byłam dla niej uprzejma (jestem nad wyraz miła dla wszystkich sprzedawców, kasjerów, kelnerów... przecież usługiwanie ludziom, którzy są na ogół ścierwem, to koszmar, dlaczego miałabym im dokładać?) czy dlatego, że z nosa zwisał mi do kolan glut, którego próbowałam się pozbyć za pomocą chusteczki higienicznej w Hello Kitty, lecącą samolotem, ba, sterującą tym samolotem, jestem blada jak ściana i wyglądam, jakbym właśnie wyszła z trumny? Sama nie wiem. Idę do mojego lekarza, który ma na parapecie kolekcję karetek wszelakich rozmiarów i kształtów, on mi powie.

10 comments:

  1. pomówienia. moje wypowiedzi są poprawne gramatycznie. a nie takie potworstwo wymyślasz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To jak powiedziałaś, bo nie pamiętam. Byłam zaćpana nurofenem, weź się zlituj.

      Delete
    2. Kat, jaka cytryna jest odpowiednia??? ja też tego nie wiem!

      Delete
    3. Musi mieć CIENKĄ SKÓRKĘ oraz PACHNIEĆ CYTRYNĄ.

      Delete
  2. do bogini mi daleko, chyba że jestem boginią wulgaryzmów, ale i tak Cię kocham, wiadomo. bluzgająca i krytykująca rzeczywistość ja <3. a nasza wizyta w salonie psychologii faktycznie była... hmmmm. niecodzienna.

    co do planszówek, czeka Cię jeszcze Horror w Arkham. i jakieś 120 innych.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jesteś boginią wszystkiego.
      Ale już będzie normalnie. Już wróciła Twoja Normalna Dziewczyna.

      Cudownie.

      Delete
  3. Barbara z krainy wongla4 November 2014 at 20:35

    Dobra, już wiem jaka powinna być prawdziwa cytryna, a może jakieś wskazówki jak ją rozpoznać?

    Zapraszam na Śląsk, jak poznasz pediatrę naszych bliźniaczek zmienisz zdanie o paniach zajmujących się małymi dziećmi. Zapewniam.

    Aha, zapomniałabym potwierdzić, że jesteś wyjątkowo uprzejma dla sprzedawców. W sumie chyba nie znam drugiej tak uprzejmej osóbki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czy Ty nie czytasz komentarzy, korpoleniwcze? Musi mieć CIENKĄ SKÓRKĘ oraz PACHNIEĆ CYTRYNĄ. Wąchaj. Macaj. Czuj.

      Przybędę, wiesz o tym.

      /chichoczące jajo sadzone/

      Delete
  4. śmiem wątpić, że zupa cukiniowa może być znakomita. może ujść, może być poprawna, ale cukinia sama w sobie szału nie robi - zdradź no, czym doprawiasz? szafranem i białą truflą?

    poza tym: tak wiem, świat nie kręci się dookoła mnie i nie każdy tomasz jest moim mężem, ale jak czytam że karmiłaś tomasza paluszkami, to widze w głowie jak karmisz tomasza paluszkami ;d

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja kocham cukinię. A doprawiam swoją miłością do świata.

      I byłam z nim na terapii? Hehe.

      Delete