20/10/2014

♪ ayer - young

W sobotę śniło mi się, że Krzysztof Warlikowski spuszcza mi wpierdol.

W niedzielę wieczorem natomiast dostałam migreny. Barbaro, chyba za tłusto zaszalałyśmy i mój biedny, aspołeczny umysł nie był w stanie tego przyswoić. Zaległam więc w barłogu i myślałam, czy to już śmierć, czy jeszcze nie - nawet stuprocentowa pewność, że to żadna śmierć, nie powstrzymuje mnie od zadawania sobie tego pytania w regularnych odstępach czasu. Leżałam i czekałam. Potem już był poniedziałek.

Z metra przesiadałam się do autobusu. Dotarłam do przystanku, zaczęło kropić, dopiłam resztki tekturowej kawy - rzęsy zaczepiły się o rant kubka - i zauważyłam, że do ławki podchodzi człowiek co najmniej niepokojący. Dziwnie wykręcona ręka, przerażające, jakby niewidzące spojrzenie; wszyscy czekający zaczęli się odsuwać, widać było, że ich jedynym marzeniem jest to, żeby się do nich nie zbliżył.
Nie zaczepił nikogo. Usiadł na ławce obok starszej pani z laską. Usiadł i zaczął łapać deszcz na swoją krzywą rękę. Starsza pani trochę się wystraszyła, ale zapytała go, czy nie jest mu zimno. Ciężko było go zrozumieć, a ona wstała, podeszła do niego - siedział bokiem - i zasunęła zamek błyskawiczny w jego kurtce.
Podjechał autobus - wzięła go za rękę, niepomna swojej laski, wprowadziła do środka, usadowiła zaraz przy drzwiach i pilnowała aż do przystanku, na którym oboje wysiadali. W tej samej chwili inna starsza pani władowała mi w plecy łokieć, bo gówniara w krzywo założonej czapce nie zasługuje na przepraszam.

Z Wojteczkiem poszliśmy na Bogów. Film był wspaniały, w napięciu siedziałam na brzegu fotela wpatrzona w ekran i zaciskałam kciuki, żeby tylko wszystko się udało. Refleksje dość gorzkie przyszły niedługo po wyjściu z kina - lekarz to przecież najpiękniejszy zawód na świecie, czy ja i moja smętna pisanina kiedykolwiek będziemy komuś tak potrzebni, jak potrzebny jest przeszczep serca, czy ja i moje smętne spojrzenie kiedykolwiek będziemy komuś tak potrzebni jak kardiochirurdzy?

Dowiedziałam się, że co roku na Uniwersytecie Warszawskim studia doktoranckie rozpoczyna około 3000 studentów, a co roku doktorami zostaje około 300 z nich. Spojrzałyśmy wtedy na siebie z Karoliną potulnie, jakbyśmy od razu miały ochotę ustawić się w kolejce do odrzutu, a Marcin wyliczył naprędce, że z naszego roku odpadną co najmniej 3 osoby. Spuściliśmy głowy, smutek nas oblekł, więc musiałam iść do Czułego Barbarzyńcy kupić sobie książkę do mojego doktoratu, jak by nie patrzeć, niezbędną, więc ironia została tam, gdzie powinna. Dowiedziałam się również, że żeby przetrwać na studiach doktoranckich, trzeba mieć kupę szmalu (dotąd sądziłam, że uda się pociągnąć na skromnej kupce), bo bilety na wyjazdy na konferencje, książki i inne pierdoły same się nie kupią, a jak wiemy, stypendiów nie ma. A gdybym umieściła na Gumtree ogłoszenie, że szukam sponsora? W zamian zaoferowałabym czytanie dramatów rozmaitych - z naciskiem na te Witkacego - na role. Mam znakomitą dykcję.

10 comments:

  1. Tak. Na literaturoznawstwie Ministerstwo nigdy nie ogłosi konkursu na pracę, bo jak społeczeństwu może przydać się obraz kobiety w powieści wiktorianskiej? Chyba że popłyniemy na fali gender. Przegapilam moment!

    Nie idźmy drogą tych rozmyślań. Czytajmy sobie dalej te książki. I piszmy o nich.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ma droga, czy fala gender za 4 lata nie byłaby już przereklamowana i czy i tak nie wylądowałybyśmy na straconej pozycji?

      Masz rację. Mądra głowo.

      Delete
  2. Przepraszam cię bardzo, ale skoro zaczynasz post od wpierdolu Warlikowskiego, to człowiek się spodziewa mega erotycznych wywodów!!! A tu kurna opowiastka o babie :) Do poprawki! :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ale czy erotyka po wpierdolu to dobry pomysł?
      Opowiem Ci ten sen. Grałam w sztuce z Jackiem Poniedziałkiem i przez przypadek K. W. potknął się o moje nogi. Po sztuce przyszedł i mi wpierdolił. (Chociaż pewnie bardziej chodziło o to, że kompletnie nie potrafię grać.)

      Delete
  3. Barbara z krainy wongla20 October 2014 at 20:40

    W przerwach od pisania doktoratu polecani Pani pisać książki dwie. Jedna będzie ze snami, druga z historiami które Pani spotyka każdego dnia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dobrze.
      (Chcę na czekoladę i kakao :( )

      Delete
  4. pewnie Ci to już pokazywałam i pewnie znasz, ale cały czas się z tego śmieję i myślę o Tobie, jak to słyszę :D https://www.youtube.com/watch?v=npCLHtYqKpQ

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nic nie poradzisz na miłość.

      Delete
  5. Ta babcia zdobyła moje zmęczone matczyne serce. Matki potencjalnej tego człowieka. A ludzie to kurwy, tak ich wychowało to smętne społeczeństwo. Ale mi przykro, cholera.

    ReplyDelete