06/09/2014

♪ kanye west - the glory

- Misiu! Misiu, uspokój się - mówię do Miśki, głaszcząc ją jednocześnie po jej mięciutkim grzbiecie. - Misiu, spokojnie.
- HE HE HE A JUŻ MYŚLAŁEM ŻE DO MNIE PANI MÓWI HE HE HE - rzekł Pan Przeprowadzkowy nr 1, zabierając pudło.
- HE HE HE BĘDZIEMY DZIŚ GRZECZNYMI MISIAMI CZY NIEGRZECZNYMI? - pyta rubasznie Pan Przeprowadzkowy nr 2. - MOGĘ ZOSTAĆ PANI MISIEM? HE HE HE.
- HE HE HE ALE MA PANI KSIĄŻKI HE HE HE - stwierdza Pan Przeprowadzkowy nr 1, a ja myślę, że zdziwienie, jak na człowieka, który w życiu przeczytał jedynie Jacka, Wacka i Pankracka, jest słuszne.
- HE HE HE A CO PANI TUTAJ MA - dopytuje Pan Przeprowadzkowy nr 2.
- Też książki - odpowiadam cierpkim tonem, nadal głaszcząc Miśkę i marząc o tym, żeby ktoś pogłaskał mnie.
Panowie Przeprowadzkowi spóźnili się godzinę i dwadzieścia minut.

Nienawidzę przeprowadzek. Myślałam, że nienawidzę ananasa w miodzie, ale przeprowadzki są o wiele gorsze. Heroicznie jednak szukam plusów. Tym razem układanie książek było stosunkowo ekscytujące, bo mam wspaniały regał, który je bombowo eksponuje. Chcąc pozostać dowcipnisiem na wieki, Bycie i czas Heideggera postawiłam obok Bridget Jones's Diary. Jest to tzw. figiel intelektualny. Przeglądanie ubrań nie było aż tak straszne dzięki czadowej, wielkiej szafie z tysiącem zakamarków. Mogę pływać w przejrzystym morzu stworzonym z toreb z Ikea (kłaniam się nisko Agacie, mężowi Agaty oraz synowi Agaty [kiedy Tomasz założy bloga, a przynajmniej instagram?]). Chyba się przeziębiłam z tych wszystkich emocji, albo złapałam dużo bakterii od Agatki, która spędziła ze mną cały dzień, sprzątając, czyszcząc i przestawiając. Dziękuję! Życzę Ci wielu próbek moczu i kału do zbadania.

Fakt: podczas każdej przeprowadzki słucham Kanye Westa. Jak można to uzasadnić psychologicznie?

Na moim nowym bloku napisano PANDA SRANDA. Od kiedy to zauważyłam, dumam, co to tak naprawdę oznacza. I to jest mój problem. Doszukiwanie się głębokich znaczeń tam, gdzie ich, jak wszyscy znakomicie wiemy, w ogóle nie ma.

Jeśli kiedykolwiek w upalny dzień zobaczycie dziewczynę w kurtce, swetrze i szaliku albo w mroźny dzień dziewczynę w lekkiej kurtce i trampkach, to będę to ja. Jestem organicznie niezdolna do ubrania się odpowiednio do pogody. Dobrze, że jestem (w miarę) zdolna do pracy i (w nieco mniejszą miarę) zdolna do funkcjonowania w społeczeństwie.
 
Agata: Chcę usiąść tam, o tam!
Pani kelnerka: Zapewne zachęcił panie domek*.
Ja: Tak. Pasuje idealnie do naszego poziomu umysłowego.
Pani kelnerka: No, no, proszę nie przesadzać.
*zielony plastikowy domek do zabawy dla dzieci. 

Z okazji przeprowadzki kupiłam sobie nowe kapciuszki. Są białe w kolorowe kropeczki, bo mam sześć i pół roku. Ale, jak to mówią, nowe kapcie w dom, Bóg w dom. Czy jakoś tak.

9 comments:

  1. radośnie mi po przeczytaniu, ale zdrowiejmy wszyscy. w często jest wirus. wyobrażam sobie, że mogłam być dustinem h. w epidemii gdyby nie to, że nie uczyłam się chemii ani fizyki. heidegger u mnie aż muszę zobaczyć koło czego stoi, bo nie wiem. poukładałam sobie kolorystycznie, bo mam tyle roku co Ty. coś jeszcze chciałam.. a, no właśnie. ja zawsze przy przeprowadzkach słucham original pirate material the streets lub ewentualnie bonobo i fink ze swoim "trouble's what you're in" też zawsze zaistnieje.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Poczytajmy kiedyś Heideggera na role.
      Piosenka Finka nosi tytuł drastycznie adekwatny.

      Delete
    2. stri, uzupełniam cię - uczyłam się chemii i fizyki do trzech dni temu.

      Delete
  2. Barbara z krainy wongla6 September 2014 at 15:10

    Jak kiedyś będę potrzebować panów przeprowadzkowych, to Ty mi ich załatwisz. Emocje gwarantowane.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Na ich stronie internetowej ktoś napisał im opinię, że są żetelni. Nie wiem, dlaczego mnie to nie zaalarmowało.

      Delete
  3. Kurwa mać, zapomniałam magnesika*.
    Przywiozę Ci różaniec jak dopełznę w okolice dewocjonaliów (bo przyjechałam do W. żeby iść jutro na 5 godzin do pracy i ruszam w trasę dalej. a co!).

    *zdrobnienie jak najbardziej celowe

    ReplyDelete
    Replies
    1. Różaniec, wybornie. Użyję go do masażu.

      (Szalona!)

      Delete
  4. Figiel intelektualny, wyborne! Cała historia takowoż, a co do Tomasza i jego bloga, to bardzo możliwe, że już założył – ja mu przecież w iPadzie nie grzebię.

    Tak się cieszę, żeś się tu wprowadziła na dzielnię, że normalnie nie mogę. Tak bardzo się cieszę ja. Hurra, hurra, niech żyje natolińska Panda Sranda!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Myślę, że głównie interesuje go ta piosenka o grubasie.

      Wiecznie żywa!

      Delete