17/08/2014

♪ wzrd - teleport 2 me, jamie

Jemy pyszną potrawkę autorstwa Magdy (czego tam nie ma: ziemniaki, cukinia, kukurydza, szczypiorek, sos z masła orzechowego...). Magda ogląda Supernatural, a ja rozmawiam z ludźmi, owinięta w koc (apsik! - nici z potańcówki z DJem Bigosem w Hydrozagadce) i wpycham potrawkę łycha za łychą, bo jest obłędna. Zjawiskowa. Wybitna. Nagle Magda pauzuje serial i pyta:
- Co znaczy detour?
- Kontekst?*
- Okej.
Cofa kawałek i spokojnie ogląda dalej. Mówię:
- Nie widzę stąd napisów.** Musisz mi przeczytać kwestię.
Magda (po chwili refleksji):
- CO? MYŚLAŁAM, ŻE DETOUR TO KONTEKST! WIDZISZ, JAK CI UFAM?
Radości wspólnego dzielenia pokoju są jeszcze większe niż myślałam.

Tworzymy razem playlistę na Spotify (nazywa się twój ryj). Na razie są na niej dwie piosenki. Myślę, że dobijemy do dziesięciu.

Sprzątam i zmywam, Magda gotuje i pilnuje, żebym łykała B12, a ja zbieram po niej talerze i śmieci oraz zmuszam do wypicia wapna, gdy się okazuje, że ma podejrzane uczulenie. Magda pożycza ode mnie skarpetki i perfumy i przynosi pyszności do spróbowania (ciasto o smaku snickersa z W gruncie rzeczy, smakołyki z Loving hut); żyje nam się idyllicznie. Nieustannie pluję sobie w brodę, że nie przeniosłam się do Magdy, kiedy szukała współlokatorki, ale byłam wtedy świeżo po przeprowadzce na Wolę do dwupoziomowego mieszkania z dwiema łazienkami i wielkim pokojem z tapetą w kwiaty oraz ogromną kuchnią, gdzie zorganizowałam kilka pamiętnych imprez. Kto by pomyślał.

Apsik! prawdopodobnie spowodował wieczorny spacer w ogrodzie BUWu razem z wesołymi dziewczętami, pragnącymi podziwiać zachód słońca. Od jednej z nich (Magdo, kolejny raz Ci dziękuję i ściskam - tym razem internetowo i metaforycznie. Wyczekuj maila!) dostałam przepiękną torbę płócienną z napisem The owls are not what they seem oraz cudną sową, napis wieńczącą. Jeśli ktoś z Państwa nie wie, o co chodzi, proszę opuścić to miejsce. Tak, jak ja opuściłam dziś mieszkanie, które kosztowało o 600 złotych więcej, niż napisano w ogłoszeniu. Nóż się w kieszeni otwiera, mózg się w czaszce otwiera, nie mam gdzie mieszkać, boli mnie głowa, entuzjazm opada, całe życie tkwi w pudłach i workach na śmieci.


*Każdy tłumacz wie, że nie można od razu podać tłumaczenia, tylko należy najpierw zapytać o kontekst. Pięć lat studiów nie poszło na marne.
**Jestem ślepa, ale nie noszę okularów, bo: a) świat widziany wyraźnie mnie obrzydza; b) rzęsy zaczepiają mi się o okulary i to boli, wbrew pozorom. Jestem też próżną cizią, jak się właśnie okazało.

29 comments:

  1. Po pierwszym akapicie mogę Ci powiedzieć, że też pomyślałam że detour to kontekst.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A po napisach końcowych, że i moje rzęsy szorują o szkła okularów.

      Delete
    2. Musisz poznać Magdę.
      Obie jesteśmy próżnymi ciziami, jak się właśnie okazało.

      Delete
    3. (a w trakcie czytania pomyślałam, że chętnie poznałabym Magdę)

      ale najpierw muszę zapić z Tobą stresy, bo już mi coś siedzi w brzuchu i wykręca na myśl o wrześniu [']

      Delete
    4. (myślę, że ten dzień może nadejść)

      Zapijemy. Mam nadzieję, że już wkrótce. Może nawet w tym tygodniu?

      Delete
    5. Myślę, że owszem. Będę się odzywać na bieżąco, zobaczymy jak będę stała z postępami w nauce.

      Delete
    6. Ucz się pilnie. Czekam na wieści!

      Delete
  2. 1. mimo wszystko - wciąż jestem fanką wolskiego mieszkania. jakby je odpicować, byłoby najpiękniejsze w kosmosie.
    2. też kiedyś zbierałam płócienne torby. ach, chyba z 10 miałam. teraz już bym nie potrafiła, chyba, że na spożywczy zakup. dołączam do klubu próżnych ciź!

    ReplyDelete
    Replies
    1. 1. Piękno mieszkania jest niezaprzeczalne. Przecież nie wyprowadziłam się stamtąd z powodu uroku jego.
      2. Ja zbieram nadal, bo urozmaicają zakupy spożywcze jak nic innego. Podziwiam osoby, które noszą w torbach płóciennych cały dobytek, ja bym nieustannie czuła rękę złodzieja grzebiącą tamże.

      Delete
  3. boże, ziomek, są jeszcze soczewki kontaktowe. jako krótkowidz nie pojmę (a zaczełam nosić okulary w trzeciej klasie przy wadzie mniejszej pewnie niż Twoja), jak można sobie coś takiego robić. weź idź do okulisty!

    a tak naprawdę to wiedzialas że się odezwę na hasło: masło orzechowe. wiadomka, że pyszne. a upiecz sobie bakłażana, paprykę i zrób sos z masla z czosnkiem, imbirem i sosem sojowym. om nom do kwadratu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nigdy nie wsadzę sobie nic do oka. Ok?

      Nie jem czosnku, ale zaprezentuję Twoją sugestię Magdzie. Zrobi z tego arcydzieło.

      Delete
    2. ok, ale nie płacz jak kiedyś przejedzie Cie tramwaj ktorego nie zauwazysz (ani nie usłyszysz z tym princem wiecznie w słuchawkach)!

      Delete
    3. Umrę z miłości. To stosunkowo romantyczne!

      Delete
    4. soczewki zmieniły moje życie, ale teraz mnie na nie nie stać. czosnek w każdej ilości. pomidory i nutella też.

      Delete
    5. Czosnek średnio. Pomidorów się panicznie boję. Masło orzechowe ponad Nutellę!

      Delete
  4. I'M A GYPSY.

    Napisałaś o mnie na blogu, mogę umierać szczęśliwa. A nie, przecież ja nie chcę umierać...

    Żałuj, że nie doszłaś do Bigosa. Tańczyłyśmy macarenę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. ARE YOU COMING WITH ME?

      Nie możesz umrzeć. Musimy się jeszcze spotkać przynajmniej tysiąc razy.

      Nie było Piaska, więc zabawa się nie liczy.

      Delete
    2. Jak wracałyśmy tramwajem o 5:00 rano, pan motorniczy puszczał Piaska. PRZYPADEK?

      Ja chcę się spotkać jeszcze milion razy.

      Delete
    3. NIE SĄDZĘ.

      A nawet dwa. Ja chcę!

      Delete
  5. Ja też jestem po wyprowadzce (może tymczasowej, ale chyba jednak na zawsze, zobaczymy...) z Najlepszego Mieszkania Na Świecie, i gnieżdżę się teraz w małym pokoiku i szukam czegoś nowego i większego, bo mogę tu zostać tylko na miesiąc-dwa....Powrót cygańskiego życia ;)

    A moje rzęsy trochę się skróciły przez okulary, ale tak to jest, jak człowiek nie tylko ślepy, ale i zdolny inaczej i nie potrafi założyć soczewek :(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Znam ten ból. Z czasem cygańskie życie przestaje brzmieć zachęcająco.

      Doskonale Cię rozumiem!

      Delete
  6. Nie pieprz, że życie do bani, raczej wpadaj na ziemniaki z jajem sadzonym. Zestaw witamin pożyczy Ci Tomson.

    ReplyDelete
  7. gdyby nie to, że nie widzę siebie z wyrytym napisem na ciele to bym miała nie tylko na torbie, ale również na skórze. wielbię. torby zazdraszczam bardzo bardzo.

    nie, no nie może być tak źle. z jednej strony brzmi to wszystko może nie dobrze, ale nieźle, a z drugiej źle. wiem co czujesz, przechodziłam to jak kiedyś jeden głupi chuj kazał mi się wyprowadzić od siebie, mimo, że ja wcale nie chciałam z nim mieszkać, ale to długa historia i musiałybyśmy się napić. jak przyjadę do Jeża to się upijemy. o.

    ReplyDelete
    Replies
    1. (teraz jak już to napisałam to na pewno sobie jakiś napis na ciele utrwalę)

      Delete
    2. Wezmę torbę na nasze pijańsko do Jeża i ją sobie ponosisz. (Jest naprawdę piękna.) Uściśniemy się również z empatią.

      (Zrób to! Ja z miłością największą patrzę na mój nadgarstek.)

      Delete
    3. I blok i zjemy jedzenie i będziemy tańczyć do rana

      Delete
    4. O, robię imprezę i blok.
      Ok.

      Delete