21/08/2014

♪ pearl jam - state of love and trust

Słuchamy Pearl Jam, oglądamy nagrania z lat dziewięćdziesiątych. Wzdychamy, jak wspaniale byłoby zobaczyć ich wtedy i zgodnie stwierdzamy, że nie żałujemy ominięcia ich koncertów na Open'erze. Dodaję, że gdybym zobaczyła Prince'a za czasów Love Symbol (Magda trochę przysypia w tym momencie), prawdopodobnie zemdlałabym z zachwytu pod sceną. I że jego koncert w 2011 roku wcale nie był doskonały i wcale nie byłam tak zachwycona, jak się spodziewałam. Poza tym miałam okres i bolała mnie każda część ciała, więc na bisach marzyłam jedynie o tym, żeby usiąść i umrzeć czy też odwrotnie. Magda stwierdza, że muszę napisać o tym na blogu. (Mówisz i masz, żabi żartownisiu. Czy mogę liczyć na ponowne ugotowanie potrawki?) Nie zmienia to faktu, że w portfelu nadal trzymam złote konfetti, które fruwało w powietrzu podczas Purple Rain. Mam to już przecież w głowie, sercu i na ciele.

Spotykam się z Agatą po kilkunastu dniach bolesnej rozłąki. Rzucamy się sobie w ramiona, a chwilę później z fuksjowych ust Agaty pada: zmarniałaś.
Dobrze, że w Natolin Apartaments™ czeka na mnie zawsze garść pociechy, tomkowego hasania po parapecie i fasolki szparagowej. Nie wiem, jak udało mi się bez tego tyle wytrzymać.

Bardzo się cieszę, że przyszedłem na pani zajęcia i żałuję, że nie zapisałem się wcześniej. U pani bardzo mi się podoba i jest super.

Są dni, kiedy oglądam trzy mieszkania dziennie. Mieszkania z boazerią, mieszkania ewidentnie sfatygowane i zmordowane, które marzą jedynie o tym, by pokryły je pajęczyna oraz kurz, mieszkania, które kosztują xxxx, a kiedy do nich wchodzę, kosztują xyxx albo yyxx, mieszkania bez mebli, mieszkania na drugim końcu świata. Przemierzam Warszawę wzdłuż i wszerz, jestem kiczowatym bohaterem postmodernistycznego miejskiego westernu, może ona ma mnie po prostu dość? Może daje mi do zrozumienia, że nie ma tu dla mnie miejsca, nie jestem tu potrzebna? Może każe mi się stąd wynosić, a ja nie poznaję się na jej sugestiach?

Codziennie biorę tabletkę przeciwbólową. Codziennie około 15:30 przychodzi fala kryzysu, która wali prosto w splot słoneczny. Czuję wtedy podwójnie: zniechęcenie, smutki, żale; te uczucia robią się wyostrzone, wyraźniejsze, puchnie mi głowa, zaczynam kichać. Z pomocą przychodzi czerwona kapsułka i po pół godzinie znów można udawać, że wszystko gra. Gra bez ani odrobiny fałszu. Przekombinowane to placebo.

12 comments:

  1. O, Agata jednak nosi fuksję! Chyba że to nie ta o której myślę. Albo po prostu witała Cię w domu.

    Mi od stresu drętwieje kark. Wczoraj zaskoczyło mnie to bardzo w pracy, bo rano mięśnie wszystkie skurczyły mi się tak boleśnie, że nie dałam rady podnieść rąk za bardzo. Mam już namiary na masażystę.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No, to była taka jasna fuksja. Stonowana. Delikatna. Nawiązywałam do jej wpisu o smarowidle!

      Jutro się rozluźnimy.

      Delete
    2. Agata nosi wszystkiego po trochu, tak, żeby żadnej pomadce nie było przykro.

      Delete
    3. Taki z niej spryciarz.

      Delete
  2. Barbara z krainy wongla21 August 2014 at 21:05

    A ja czuję, że gdzieś w nieznanej otchłani Warszawy czeka na Was TO mieszkanie. Będzie piękne i za przyzwoity piniondz.

    P.S. Jak coś, to dla Śląsk na Ciebie czeka. Odpuścimy wnikliwą kontrolę paszportu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Obyś czuła słusznie, mój śląski czujniku!

      PS Kocham Was.

      Delete
  3. jesteś moją konkurencją :( odświeżam gumtree co pięć minut z nadzieją na cud :(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja już się z nią pożegnałam [marsz pogrzebowy w tle], ale Tobie życzę jak najlepiej!

      Delete
  4. Szukanie mieszkania idealnego to walka. Ale będzie warto ;) Trzymam kciuki!

    ReplyDelete
  5. Niech się znajdzie! Choćby i cudem.
    A niezobaczenia PJ na Open'erze żałuję jednak (plany, brak kasy, głupie plany...), bo nic to, że nie trwają lata dziewięćdziesiąte i nic to, że nie przepadam za koncertami, bo tłok i hałas i w ogóle. Może kiedyś w Berlinie czy innej Pradze.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba się udało. Z cudu nie skorzystałam, mogę go przerzucić na jakąś inną okazję?
      Ich osobny koncert - zawsze. Ale Open'er? Za każdym razem żałowałam, że jednak pojechałam i nawet muzyka nie była w stanie uratować tego festiwalu.

      Delete