09/07/2014

♪ miami nights 1984 - ocean drive

Dzisiejszy poranek spędziłam ze swoją współlokatorką, wspominając rozmaite wydarzenia z dzieciństwa. Sytuacja jest o tyle zabawna, że jedna z nas urodziła się w roku 1990, a druga w 1992. Ciężko mi zaakceptować fakt, że na świecie istnieją ludzie młodsi ode mnie, którzy mają pracę i prezesa nad sobą oraz biorą wolne na żądanie, żeby zrobić pranie. (Na parapecie przysiadł gołąb. Spogląda na mnie wyczekująco. Czy jest on metaforą dla całego świata, który spodziewa się, że od dziś z mych magisterskich ust padać będą tylko perły i swoją nieskończoną mądrością go zbawię? Cóż, podczas ostatniej rozmowy kwalifikacyjnej, ja, filolożka, powiedziałam, że właściwie to nie znam już żadnego języka, tak mi się wymieszały, hihihi, jak by tu się bezboleśnie zdetonować.) Rozmowę o przeszłości prowadziłyśmy w cienkich koszulkach i z wysoko związanymi włosami, bo upał był wręcz niestworzony, a ja, jak na prawie dorosłego człowieka przystało, piłam kawę z mlekiem sojowym. Prawdziwie dorosła będę, gdy zacznę pić czarną kawę, nosić okulary w rogowych oprawkach i dyskutować o wyższości Theloniousa Monka nad Johnem Coltrane'em, obowiązkowo w szarym swetrze, z golfem czy też bez, jednocześnie oglądając informacje giełdowe.

W weekend wpadła Żela, która kazała się zaprowadzić do Soho Factory, ponieważ gdy była tam ostatni raz, nic się tam nie działo. Tym razem również nic się tam nie działo, proszę sobie wyobrazić. A jako że za długo zabalowałyśmy w SAMie, miałyśmy na zwiedzanie i cykanie zdjątek jakieś 15 minut, żeby zdążyć na tramwaj. Efektywne zarządzanie czasem Żela powinna wpisać sobie w CV, a zdjęcia wyszły z tego takie (Żelu, mogę ukraść? Nawet jeśli nie mogę, to trudno):
oto nieostra twarz Żeli, moje rzęsy, brew moja, włos rozwichrzony i białe białko oka. Bardzo reprezentatywne ujęcie. Powinnam załączać je do każdego listu motywacyjnego z jakimś zabawnym dopiskiem, np. właściwie to nie znam już żadnego języka, tak mi się wymieszały. Hihihi.

29 comments:

  1. zdjęcie widzę. oniemiałam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czemuż, me dziecię?

      Delete
    2. bo widać odrobinę Lu. i bo jest zdjęciem.
      "jak by tu się bezboleśnie zdetonować", przeczytałam ten Twój wpis trzeci raz i nie mogę, siki same lecą ze śmiechu. i ta puenta. jesteś cholernie udana, moja droga.

      Delete
    3. E tam. Mówisz tak, jakbyś nie widywała mojego fatalnego gębiszcza regularnie!
      Pożycz pieluchę od Tomasza. Są w koszyku na trzeciej półce od lewej na tym regale przy oknie (hyhy).
      Przekażę mamie. Będzie dumna, że spłodziła takiego żartownisia.

      Delete
  2. możesz ukraść, spoko. nigdy nie mowię że mam z czegoś bekę, ale z tego zdjęcia mam najgorubszą bekę pod słońcem. następnym razem w soho na pewno coś się zadzieje, będę próbować do skutku!

    ponadto nie wyobrażam sobie Ciebie w golfie, siebie też nie. beka do kwadratu!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki. Ale pamiętajmy, że zdjęcie jest artystyczne!
      Pewnie Mateusz Gessler będzie miał swój recital pod Warszawą Wschodnią i będą rzucać tatarem.

      Kiedyś miałam czarny golf.

      Delete
  3. Wolne na żądanie, żeby zrobić pranie. Jezu. Pełnia szczęścia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Noale! Jak ja raz zaspałam do pracy, to tak się złożyło, że nie było komu otworzyć szkoły. Lektor z uczniami mieli lekcję na korytarzu galerii KEN Center.

      Delete
    2. Propsy dla lektora. Doniósł na Ciebie? Dostałaś naganę? Wywalili Cię z pracy?

      Delete
    3. Nie, każdej recepcjonistce przede mną się to zdarzyło :D Jedna nawet otworzyła raz szkołę o 11 zamiast o 7.30, ja byłam chwilę po ósmej. Lektor, nejtiw, nie miał do mnie numeru telefonu więc zadzwonił do innej lektorki, a ta do mnie, kiedy byłam już w taksówce (najgorzej wydane 40 zł). Powiedziała mi, że lektorowi sprzedała wersję 'Ania miała atak alergii i wylądowała w szpitalu, już jedzie', ja z nerwów dostałam pokrzywki po drodze, jak przyjechałam to uczniowie wyrazili ogromną troskę o mój stan zdrowia. Wygrałam.
      Ale miałam farta że dyrektor się nie dowiedział, bo trułby dupę...

      Delete
    4. A to bardzo ładnie.
      To ja Ci potruję dupę zamiast dyrektora, ok?:
      - dlaczego nie piszesz nic na blogu?;
      - kiedy idziemy się napić (wstaw dowolnie)?;
      - no.

      Delete
    5. - Nie mogę się zebrać w sobie. I utknęłam w Białymstoku.
      - Jak wyżej, Białystok. Ale już w tym tygodniu powinnam być z powrotem w Warszawie, więc...
      - no.

      Delete
    6. Ale przeżyjesz jakos to, że nichuja nie jestem dorosła? Oprawki mam tylko, ale prostokątne.

      Delete
    7. - To się zbierz (porada stulecia).
      - Wybornie.
      - tak.

      Człowieku, ja nawet nie wiem, co to jest giełda.

      Delete
    8. A, to podobnie jak ja. Czyli nie będziemy rozmawiać o dorosłych, poważnych rzeczach tylko upijać się i chichotać nad bzdurami?

      Delete
    9. To się rozumie samo przez się.

      Delete
  4. Barbara z krainy wongla12 July 2014 at 19:45

    Do dorosłości brakuje mi jeszcze tylko okularów!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Doprawdy? Nie przypominam sobie, byś dyskutowała o jazzie, prędzej o kiełbasie.

      Delete
    2. Barbara z krainy wongla13 July 2014 at 20:40

      Moja buzia była pełna kiełbaski, więc logiczne, że nie zrozumiałaś o czym mówię. Dorośli ludzi nie mają czasu i robią pięć rzeczy na raz.

      Delete
    3. Przyznaj się, że jesz parówki, zapijając je czarną kawą i ucząc się na pamięć każdego numeru Economista!

      Delete
    4. Barbara z krainy wongla13 July 2014 at 20:45

      I tak właśnie 13 lipca 2014 roku o godzinie 20:42 legły moje marzenia.

      Delete
    5. *rechoczące jajo sadzone*

      Delete
  5. oj, to mi do dorosłości jeszcze wieeele brakuje... ale coraz częściej zastanawiam się, czy ja kiedykolwiek wydorośleję? :O
    a zdjęcie bardzo ciekawe :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Obawiam się, że wydoroślejesz. I będzie bolało (właśnie przeżywam).
      Artystyczne, wiesz ;)

      Delete
    2. ech, na każdego przychodzi pora... :((
      właśnie zastanawiam się teraz nad Poznaniem, bo to dosyć dobra uczelnia, zwłaszcza jesli chodzi o nauki ekonomiczne. a nie wiem może, czy są tam jakieś koła filmowe lub ciekawe kursy? bardzo by mnie to interesowało...

      Delete
    3. Jest to chwila cierpienia.
      Nie studiuję ani nie mieszkam w Poznaniu, ale na pewno jest tam takich rzeczy pod dostatkiem. To bardzo prostudenckie i prokulturowe miasto. Swojego czasu często tam bywałam i tam się naprawdę dobrze oddycha.

      Delete
  6. W takim razie jestem w jednej piątej dorosła. No, w dwóch piątych w porywach.

    ReplyDelete