26/06/2014

♪ songs: ohia - hold on magnolia

Przecież mogę rozmawiać. Wszystko w porządku.

Jest zimno. Teoretycznie nie powinno mi to przeszkadzać, bo lubię, kiedy jest zimno. Ale wolę stałe zimno zimy, a nie chlust deszczem w twarz, uciążliwe zdejmowanie kurtki, dobijające owijanie się szalem, ale rozpinanie swetra. I z powodu tego niepewnego zimna dziś rano zamarzył mi się gorący prysznic, żeby poczuć, że świat mnie jednak kocha. Wchodzę do łazienki, odkręcam kurek, woda zachęcająco szumi, wchodzę pod prysznic, woda dalej szumi zachęcająco, ale jest lodowata. Mam wrażenie, że wybrałam się na ekspedycję na Alaskę. Uciekam z łazienki, wkładam bluzę i owijam się w koc. Boli mnie głowa, a Heidegger zerka na mnie z politowaniem ze stolika nocnego. Boję się po niego sięgnąć, bo albo odpowie na wszystkie moje pytania, albo nie odpowie na żadne, a ja będę miała poczucie zmarnowania pięćdziesięciu złotych polskich, które mogłam wydać na (wstaw dowolnie). Przecież nikt nie czyta filozofów; powinni być na wiecznej wyprzedaży. Zbieram się w sobie: muszę dziś porozmawiać z człowiekiem, który - przy pomyślnych wiatrach -  będzie dla mnie najważniejszy przez najbliższe cztery lata. Czy ja wyglądam, jakbym nie był spełniony? Wydałem sześćdziesiąt dziewięć książek, zaraz jadę na promocję sześćdziesiątej ósmej.

Czuję się lepiej. Zdobywam się na uśmiech i żart. Coraz trudniej o dobre i ładne jabłka, ale udaje mi się je znaleźć. Pocieszające zwycięstwo. Wracam do domu. Mijam babcię z wnukiem, trzymają się za ręce. Babcia jest drobna i siwiutka, a chłopiec jest uroczy, ma szeroką buzię i tatę albo mamę z którejś części Azji. Babcia chyba udziela mu łagodnej reprymendy, mówi: jeśli będziesz niegrzeczny... - chłopczyk nie słucha, wpatruje się we mnie jak w obraz, nie mogę się powstrzymać, puszczam do niego oko. W odpowiedzi też puszcza mi oko. Nie ma większych łobuzów niż my.

2 comments:

  1. mnie od poniedziałku jest tak cholernie zimno w domu rodzinnym, że mama zaczęła się martwić, czy na pewno wszystko okej z moim krążeniem. ale to oni są jacyś inni, bo ja zamarzam, a Tomson ma katar.

    łobuziaro, nie podrywaj nieletnich.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Może pożyczę Wam tego Heideggera na rozgrzanie? Ja mam wypieki od samego patrzenia się na to dzieło.

      Wiesz przecież, jaki ze mnie psotnik.

      Delete