29/06/2014

♪ mc hammer - u can't touch this

Całymi dniami dumam nad beznadziejną koleją mojego losu (obrona, koniec z legitymacją, zero zniżek, jak się do tego przyzwyczaić - oczywiście ustawiam to w perspektywie ogólnych przerażających wydarzeń na świecie, przy których moje problemiki to wydumane historie, ale nie mogę się powstrzymać, żeby się nad sobą nie roztkliwiać), a nad beznadziejnymi kolejami swojego losu najlepiej duma się pod kołdrą, tylko z wystawionym nosem. Ale nadchodzi chwila, w której nie ma już się na to sił i - przede wszystkim - uświadamia się sobie, że nie widziało się żywego człowieka od lat stu. Odzywam się zatem do żywego człowieka, który jeszcze może chcieć mnie znosić i się umawiamy. Okoliczności nie sprzyjają, bo błyska, grzmi, leje, mnie zaczyna boleć łeb i zasypiam nad Hłaską. Ale budzę się rychło w czas, robię coś z twarzą i wychodzimy.
Niesamowite jest to, że uświadomiłam sobie tęsknotę za całym gangiem dopiero, gdy się spotkaliśmy, usiedliśmy, zaczęliśmy rozmawiać, płakać ze śmiechu i pić (a niektórzy jeść kartofelki; odnotowuję dla porządku). I dobre to było, szczere i odrywające od myślenia o beznadziejnych kolejach itp., itd., choć i tak zdarzało mi się popaść w magisterski marazm, ale, jak się okazało, istnieją niezłe techniki wywalania go z głowy. Docenia się swoje wyższe wykształcenie, gdy dostaje się ekstra shota za uzasadnienie, dlaczego nalewka mango jest najlepsza (bo magdalenki Prousta też zaczynają się na m). Pachnie Bożym Narodzeniem. Od śmiechu boli mnie brzuch i twarz, nie mam siły ani iść do metra, ani w to metro wsiadać, chce mi się tylko siedzieć na chodniku z najlepszymi ludźmi wszech czasów i śmiać dalej w nieskończoność - a już na pewno do 1 lipca, bo wtedy kończy mi się ulgowy bilet miesięczny.

13 comments:

  1. Replies
    1. Następnym razem imprezujesz z nami, mateczko!

      Delete
    2. Oczywiście wtedy pijemy soczki.

      Delete
    3. to co to za impreza z soczkami?

      Delete
    4. Charytatywna z twarzą.

      Delete
    5. ale żartownisiujesz wieczorową porą.

      Delete
    6. To silniejsze ode mnie.

      Delete
  2. Ty płaczesz za studiami, a ja nigdy w życiu bym już nie chciała wrócić na uczelnię :) Jak to różnie w życiu bywa.

    ReplyDelete
  3. gdzie się teraz wykształcona młodzież warszawska spotyka celem spożycia napojów alkoholowych?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Z moich towarzyszy żadna młodzież (gehehehehe), więc nie czuję się uprawniona do odpowiedzi.

      Delete
    2. no tak, przekwitanie.

      Delete
  4. ale czemu 1 lipca tracisz ulgi? ja tam miałam do końca października, zabolało przy wejściach do muezów i innych, ale najgorzej jest w pkp. nagle sie okazuje, że pojechac gdziekolwiek pociągiem sie nie opłaca, lepiej samochodem (ale ja liczę wszystko x2 bo na dwie osoby). starość nie radość!

    czasem mi się wydaje że taki wieczór to nagroda za to że się zebralo w sobie i wyszło spod kołdry, chociaz sie tak bardzo, bardzo, bardzo nic nie chciało tego dnia. fajno!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Poszła fama, że będą zabierać legitymacje - nie uczynili tego (juz mam wizje, w których ściga mnie prokuratura), więc zniżkami jeszcze moge sie trochę pocieszyć.

      Pięknie to ujęłaś, moja zlota. Sobota z Tobą też będzie pyszną nagrodą!

      Delete