23/05/2014

♪ ortega cartel - tłok na plaży korte

Jest 3:26. Muszę wstać za dwie i pół godziny. Nie mogę spać. Jest za gorąco, przewracam się z boku na bok. Wszystko mnie drażni. Książkę odrzucam po połowie strony, moje ulubione gazety wydają się bezdennie nudne, jest cicho, nie odpowiada mi żadna muzyka. 30 sekund dźwięku i mam ochotę rzucić laptopem o ścianę. Nic mi nie pasuje. Nikt mi nie pasuje.
Ale wschody słońca są dość wzruszające. Jeszcze mogę je oglądać. Jeszcze, bo nie wiem, gdzie trafię, gdy się przeprowadzę. Chyba będę musiała, już czwarty raz. Nie znoszę przeprowadzek.

*

Matka z dzieckiem, na oko sześcioletnią dziewczynką, stoją przede mną w kolejce w Tesco. Matka kupuje "Dobre rady", cztery puszki piwa Tyskie i paczkę papierosów. Mamo, mogę ci ponieść to?, pyta dziewczynka, mama kiwa głową, dziewczynka bierze do ręki gazetę i papierosy.

*

Mam wstręt do liter. Ale... moje magisterskie męki się kończą, czy ktoś jest w stanie w to uwierzyć? Teraz w pracy dłubię i ją dopieszczam, bo musi być doskonała. Od kiedy pracuję nad nią praktycznie codziennie, zaczęłam śnić o schizofrenii; rozpoznaję, przepisuję lekarstwa, wymieniam objawy. Po obronie chyba zamknę się w szpitalu psychiatrycznym. Z każdym dniem pisać jest coraz ciężej - wysokie temperatury mnie wykańczają. Czy komuś naprawdę przyjemność sprawia pocenie się jak świnia, wszędobylskie robactwo, znienacka wlatujące do oczu i nosa, piekące słońce, pęcherze na stopach od baletek, mdlenie z gorąca w środkach komunikacji miejskiej, klejenie się od filtra (albo spalona skóra - nie wiem, co gorsze) i klejenie się do ludzi, szczególnie do tych, których zapach w wersji au naturel zostaje wzmocniony przez upał?

*

Woda pryska dookoła, węże zraszają trawnik. Dwie dziewczynki w sukienkach w kwiatki z niecierpliwością czekają, aż strumienie wody skręcą w ich stronę i z radością rzucają się na trawę. Moja mama chyba nie będzie zadowolona, stwierdza jedna z nich i, niezrażona swymi słowy, wskakuje pod zraszacz raz jeszcze.

*

Żela jest jedną z moich najulubieńszych osób na świecie. Wiecie, po czym poznać swoją najulubieńszą osobę na świecie? Nieważne, jak długo się nie widzicie, gdy się spotykacie, rozmowa rusza od punktu, w którym ostatnio się skończyła. Nikt się nie kryguje, nie sprawdza dyskretnie, czy na pewno może o coś zapytać, nie udaje kogoś, kim nie jest. Och, Żelu, dlaczego nie przeprowadzicie się z Tomeczkiem do Warszawy? Żela robi przepiękne zdjęcia, których jestem wielką fanką - nasyćcie i Wy swe oczy tymi pięknymi fotografiami. Co prawda poziom bloga Żeli pewnie wkrótce spadnie, bo mogą pojawić się tam moje zdjęcia, a moja twarz ostatnio przypomina rozorane pole brukwi, ale w ten post po prostu nie będziecie klikać.

Żela, jako spec od marketingu blogowego, kazała mi założyć przekwitaniu fejsbuka. Żelu, mówię tonem, jakby nie wiedziała nic o życiu, gdy ty na fejsbuka wrzucasz informację o nowym wpisie, pojawia się przy niej kuszące zdjęcie i ludzie z wywieszonymi jęzorami lecą oglądać obrazki. Ja przekazuję swoje treści tylko za pomocą literek, kogo dziś obchodzą literki? Zdjęciami ze stocka się brzydzę.
Żela powiedziała, że coś wymyśli. Już to widzę.

Powody, dla których ten blog nigdy nie stanie się fotoblogiem:
- po prostu nie potrafię robić zdjęć: kiedyś próbowałam swoich sił, ale mój perfekcjonizm doprowadzał mnie do szału (ciągle coś było nie tak z kadrem/modelami/aparatem/ze mną);
- nie mam pojęcia, gdzie posiałam płytę ze skradzionym photoshopem;
- ostatnio głównie uwieczniam zdjęcia napojów energetycznych z podobizną Tomasza Adamka lub napisy na ścianach typu:

 *

Jadę rano na uczelnię i przypominam sobie, że muszę sprawdzić, od której czynne jest ksero. Wpisuję w wyszukiwarkę: ksero aleja rzeźników. A miało być Lotników. Niewinnych Lotników, zapewne.

10 comments:

  1. Dziewczyna w szpilach 13cm i spodniczce o długości gaci pcha wózek, w którym płacze dziecko. Obok łysy i wytatuowany facet w dresie. Zawsze piekielnie mnie smucą takie sytuacje, bo to dziecko takie biedne, kto z nim pójdzie po raz pierwszy do teatru, kto pchnie w swiat?
    A wczoraj bite pół godziny walczyłam z komarem-samcem (to chyba jakaś plaga) na moim suficie, spryciarz nie chciał się wynieść, ale o nie, to moje terytorium! Jednak nie będę narzekać, bo cieplo i maj przynosza truskawki, duuuuzo truskawek. Czy można przedawkowac truskawki?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Po co im teatr? Teatr życia codziennie za darmochę pod blokiem, do picia zimna perła ze spożywczaka obok.

      Czy Ty wiesz, że truskawki wybielają zęby? Chyba więc nie można. Ale ja czekam na maliny!

      Delete
  2. Ja dzisiaj mam wolne i popędziłam o 7 rano po warzywa i owoce na smoothies i przekąski. Szpinakowy sok poranny był cudowny, a teraz pierwszy raz od kilku lat piję pepsi, bo już nic innego nie było w lodówce zimnego (wrzuciłam kilka butelek wody, niedługo się schłodzą). Pepsi została po jakiejś jesiennej chyba albo zimowej imprezie. W puszce. Pół litra. Zupełnie nie na temat, ale pomyślałam, że podzielę się swoją obecną sytuacją.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wolisz pepsi czy colę?

      (Zupełnie nie szkodzi, bardzo lubię Twoje obecne sytuacje.)

      Delete
  3. hejo ziomek, to nie o to chodzi że masz być fotoblogiem. ale imo te Twoje instagramowe dziwactwa ;d sie nadają własnie pod obrazek oznajmiający "HELLO, NAPISALAM POSTA NOWEGO" żeby ludzie mieli w co kliknąć. albo dawaj jakies swoje stare zdjęcia. albo takie co na nich jesteś - to będzie branie! w samym poscie foci wklejac nie musisz, Twoje literki bronią się same.

    tak ładnie o mnie napisałaś, że jak ja teraz mam wspomnieć że nie umiesz pozować i że z Tobą mi sie tak dobrze dosrywa wzajemnie bo żadna sie nie obraża? zasznurowałas mi usta. taki był Twój plan na pewno ;d

    ReplyDelete
    Replies
    1. A gdzie "BAJO"? Naobiecujesz, naobiecujesz i nic z tego nie wychodzi.

      Instagramowe dziwactwa :( łamiesz mi serce.

      Ale dam Ci serduszko i tak, bo przemyciłaś ze dwa komplemenciki: ♡

      Jedź po mnie jak po łysej kobyle, z przyjemnością wezmę to na klatę.

      Delete
  4. Wiesz. Ja nie na temat, ale konstrukcja tego wpisu jest konstrukcją mojej książki, która ma zbyt mało stron. To Twoje jest mocne. Fejsbuczek się przyda, będę jeszcze bardziej na bieżąco. Żela jest moją nową boginką foto, odkrytą po wielu miesiącach fotograficznej, instagramowej (i nie tylko) nudy i łajna. Fajna ona i jej zdjęcia. Jak sto pięćdziesiąt! kończ magisterkę, zabieraj manatki tuż obok i wpadaj na posiłek i napoje z najświeższych składników, które to spożyjesz Wiadomo, W Jakim Miejscu. Muszę Cię jakoś przekupić, nie mogę być daleko w tyle za utalentowaną Panią Fotograf!

    ReplyDelete
    Replies
    1. GREAT MINDS THINK ALIKE!

      Nah, fejsbuczek mi trąci jakimś nieszczęściem, mimo wszystko. Jak już będę poczytną pisarką (HE HE HE) to założę i będę pisać natchnione statusy i wszyscy fani będą tkwić w niemym zachwycie.

      Przekazałam Żeli komplementy. Pewnie się teraz puszy w tym swoim Poznaniu.

      Miejmy nadzieję, że zabieranie manatków zakończy się sukcesem. I'll keep you posted (jak ze wszystkim, zresztą).

      Delete
    2. Tak tak, Twoi fani będą lajkować bezgłośnie. Pełni szacunku.
      Trzymam kciuki za operację Urs. Dawno nie trzymałam tak mocno za nic, ha!

      Delete
  5. A wiesz, że za rok się planuję zamknąć na rok w szpitalu psychiatrycznym? Może się spikniemy? Będzie mnie leczyć. Tudzież mi towarzyszyć w (nie)doli.

    ReplyDelete