08/05/2014

♪ neon trees - sleeping with a friend

Wczoraj, otwierając okno, dostrzegłam ROBAKA. Tak się przeraziłam, że prędko zamknęłam okno, mając nadzieję, że ROBAK ulotni się sam.
 
Oczywiście nie mogłam przestać myśleć o ROBAKU (co, jeśli w środku nocy wpadnie mi do ust, co, jeśli przenosi okropne choroby, co, jeśli ściągnie tu całą swoją rodzinę), więc zebrałam resztki odwagi i ponownie otworzyłam okno, po cichu wierząc, że ROBAKA już nie będzie, ale... ROBAK był. Jako że w większości sytuacji myślę wręcz przetrzeźwo, sięgnęłam po ołówek, by jak najbardziej humanitarnie ROBAKA zepchnąć i pozbyć się wszelkich jego śladów z parapetu i okna. ROBAK zlatywał powoli, acz stabilnie. Nie stawiał ołówkowi oporu (ruchów ołówka było mniej niż osiem) i po kilku sekundach doszło do pokojowego rozstania.
 
Co zrobić ze zrobaczałym ołówkiem?
Miałam ochotę wyrzucić go razem z ROBAKIEM przez okno, ale skoro w większości sytuacji myślę wręcz przetrzeźwo, odkaziłam ołówek wodą utlenioną.
 
Dla mnie chyba już nie ma ratunku.

8 comments:

  1. woda utleniona kiepsko odkaża moim zdaniem. wygotuj ołówek.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie. Powaliło Cię. Wrzuciłabym go najchętniej do alkoholu. Nie było pod ręką.

      Delete
    2. wiadomo, że nie było :D

      Delete
    3. Pewnie. Ode mnie nie wionie alkoholem, tylko nudą.

      Delete
  2. Mam taki rytuał otwierania okna "na szeroko" przed snem i wczoraj, po jedenastej, kiedy byłam jedyna osoba w domu, która nie śpi na zewnętrznej stronie mojego okna był właśnie ROBAK. Tylko ten mój ROBAK był połączeniem wielkiego wlochatego pająka z czymś latajaco-bzyczacym i kiedy humanitarnie postanowiłam go zrzucić teczka IPN on przeskoczył na mój parapet. Na szczęście kolejna próba wywalenia go z pokoju zakończyła się sukcesem, ale moje serce przeżyło atak przed samym pójściem do łóżka. Nienawidzę robali, niech żyją w swoim robalowym świecie, a nie pchają się do ludzkich domostw.
    (za to w przeciwienstwie do robali przeogromnie lubię Twoje pisanie)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Doskonale Cię rozumiem. Nie rozumiem też sensu istnienia robaków. Może to karma? Może w poprzednim życiu polowałyśmy na robaki i one się teraz mszczą.

      (Jest mi przemiło. Bardzo Ci dziękuję!)

      Delete
  3. obstawiam, że to się leczy. u Ciebie to już farmakologicznie ;d

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chyba pójdę z kimś o tym porozmawiać. Jak tak dalej pójdzie, to będę miała luizofobię.

      Delete