13/05/2014

♪ foster the people - helena beat

Dziś w autobusie 105 pewien widok po prostu mnie rozczulił. Sfatygowany starszy pan (widziałam tył jego głowy i profil) wyjął z torby litrową butelkę po mleku 2%, w której nie było mleka, a coś, co przypominało kompot truskawkowy czy owocową herbatę. Wzruszyło mnie to niezmiernie, albowiem od razu przed oczami stanęły mi te wspaniale czasy lat dziewięćdziesiątych, kiedy to wszyscy chcieliśmy być super i pić napoje z butelki; w ogóle nosić ze sobą butelkę z jakimś napojem. I najczęściej było tak, że mała butelka była po wodzie czy coli (to był szpan ostateczny), pozbawiona etykiety, wyparzana przez babcie czy mamy i wlewano do niej cienką herbatę, obowiązkowo posłodzoną, bo jak to, herbata bez cukru? Taką piją tylko dorośli. Znakomicie gasiła pragnienie, na świecie nie było nic lepszego od tej herbaty, ledwo zaparzonej, praktycznie przezroczystej. Jaki to był smak, niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju. Bardzo za nim zatęskniłam w tym autobusie; w ogóle ostatnio tęsknię za dzieciństwem, co jest jednoznaczne z tym, że panicznie boję się końca i znów chcę lepić babki z błota i bawić się w szkołę, a tematy lekcji wyrywać kamykiem w pomarańczowych cegłach. W ogóle nie ma we mnie gotowości na prawdziwe życie; jestem na najlepszej drodze do przeistoczenia się w Filifionkę, a to chyba najsmutniejsze, co może się wydarzyć. Dopóki piszę pracę magisterską, chodzę na uczelnię i uczę innych, że istnieje różnica między a few i few, oddycham.

19 comments:

  1. Opowiesz mi o tej różnicy między fiułami, okej?
    Naturalnie również dostawałam herbatę z cukrem do szkoły, a i tak zazdrościłam najbardziej koleżance, która dostawała swój napitek W BIDONIE i była to... woda z cukrem. Byłam przekonana, że jej woda z cukrem jest milion razy lepsza od mojej herbaty.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szur.
      Bidon to był szczyt wtajemniczenia!
      Ale woda z cukrem to nie był mój napitek. Tylko ta herbata.

      Delete
  2. Barbara z krainy wongla13 May 2014 at 20:24

    Ja raz takową herbatę dostałam w butelce po frugo. Potłukło się wszyscy ;(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Frugo to też wspaniała pamiątka z naszego primetime'u!
      Biedulko, pojedz kiełbasy na smutki :(

      Delete
  3. a ja sobie nie przypominam wcale lansu na pustą butelkę po czymkolwiek, rodzice mi chyba nie dawali nic do picia na podwórko :(
    btw, moja siostra miała bidon isostar i zawsze sobie wobrażałam że ten napój musi smakowac jakos nieziemsko. i zakazany redbull też.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Po prostu dzieli nas zbyt duża różnica wieku, Elżbieto.
      ;)

      A lubisz Redbulla teraz w ogóle? Ma coś w sobie, skubany.

      Delete
  4. ej, ja noszę butelkę po tymbarku 200 ml z herbatą. codziennie. mam lajfstajlowy kubełko ze starbunia. zainwestowałam 79 zł, żeby być bardziej hipsterem. kubek oczywiście piękny był tylko przez 2 dni, później się poobijał, odprysnął, rozwalił się nieco, ale działa, no ale już nie jest taki idealnie lajfstajlowy tylko widać, że go ktoś (ja) bardzo bardzo używał. Przeważnie szanuję rzeczy bardziej niż powinnam, ale coś takiego bardzo używanego nie może nie zmienić wyglądu po kilku miesiącach intensywnego używania.
    200 ml herbatki w butelce z nieco twardszego plastiku, po tymbarku. Tak.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pewnie gdybym zobaczyła Cię w autobusie, też napisałabym o Tobie notkę.

      Też mam kubek ze Starbucks! Od czasu do czasu noszę w nim kawę i sprawdza się dobrze, ale przy większej eksploatacji pewnie by wkrótce padł.

      Delete
  5. A mnie rozczuliło Twoje rozczulenie.

    ReplyDelete
  6. nie mam pojęcia kim jest filifionka, ale od razu nasunęła mi się taka myśl, że na szczęście nie sama fionka, albo jeszcze lepiej - filipinka.
    ps. jaka jest różnica między a few a few? ;]

    ReplyDelete
    Replies
    1. Filfionka to postać z Muminków, która panicznie bała się katastrof!

      PS few - bardzo mało, praktycznie nic, mniej niż 'a few'
      a few - niezbyt wiele
      taki to ten angielski wspaniały. Działa to też przy 'a little' i 'little' ;)
      (Oczywiście 'few/a few' stosuje się tylko do policzalnych rzeczowników w liczbie mnogiej, a 'little/a little' do niepoliczalnych.)

      Delete
  7. Ja dostawałam kompot do szkoły i bardzo tego nie lubiłam, bo sporo dzieci miało zawsze coca-colę albo inną bombę z cukrem. Jeszcze gorzej było jak miałam wodę, woda zawsze przechodziła smakiem poprzedniego napoju jaki się w butelce znajdował.
    Starsi panowie rozczulają mnie z definicji. Nie mylić z dziadami.

    ReplyDelete
    Replies
    1. A jakiś kompocik dostawałaś najczęściej?
      Czy Ty wiesz, że napiłabym się takiej wody po czymś nawet? Tak wielką mam potrzebę ponownego dziecięctwa.

      Mnie również. Uwielbiam ich obserwować.

      Delete
    2. Kurde, nie pamiętam. Zależy, co akurat babcia ugotowała. Bo mieszkałam z babcią do ósmego roku życia*, później mając lat dziesięć i wtedy wydawało mi się, że pana boga za nogi złapałam, bo codziennie dostawałam coca-colę.

      *więc dzieciństwo to dla mnie bardziej smak niemieckich czekoladek przywożonych przez mamę, która zarabiała wtedy w markach. i szkolne gadżety z Diddla, o których w Polsce nikt jeszcze nie słyszał. takim byłam hipsterem.

      Delete
    3. Coca-cola była kiedyś takim smakołykiem. I z jakim dobrobytem się kojarzyła!

      *OMG niemiecka czekolada. OMG Diddl. Ja miałam piórnik z Sheepworld. Z tą owcą szatanem, otoczoną płomieniami (zapewne piekła).

      Delete
    4. Też mam! Blaszany taki. Ale kupiony już w Polsce, chyba w gównazjum. I breloczek z Diddla mam do dzisiaj przy kluczach, lekko ukruszony. I w domu dużo takich gadżetów :3

      Delete
  8. Ja dostawałam zazwyczaj kompot, ale i herbata się zdarzała....Chyba każdy tak robił, nie pomyślałam nawet, ze to był szpan - raczej konieczność, bo przecież kto by tam wtedy kupował "sklepowe" napoje w szkole ;) Swoją drogą, termos - niby bardziej dostosowany do tego celu - był uważany za obciachowy, tylko plastikowa butelka była cool ;)

    Chyba starość idzie, bo mnie też rozczula wszystko, co przypomina dzieciństwo, szczególnie takie bzdury....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szpanem była butelka po coli, nie po zwykłej wodzie czy oranżadzie :)
      Termos to był obciach całkowity!

      Delete