29/04/2014

♪ the preatures - is this how you feel? (classixx remix)

Jestem Buką. Powstałam z lodu i w lód się obrócę. Powstałam z ciemności i ciemnością staną się moje prochy. Dzień upału (dla mnie 15+ °C to już upał) i jestem martwa. Na mojej twarzy widać zmęczenie (od jakiegoś czasu fatalnie sypiam) i smutek całego świata; odbijają się na niej również te smutki, które dopiero nadchodzą. Zapomnijmy tu nawet o mojej pracy magisterskiej, choć to dopiero potężny, nadciągający smutek. Planuję po majówce oddać panu całość pracy, zapiszczałam radośnie, wychodząc z pokoju promotora. Bardzo dobrze, odpowiedział on. Czy ja coś biorę, tylko jestem nieprzytomna podczas? Rankiem nieśmiało otwieram okno i - mimo przerażającego słońca - myślę: ok, słońce bywa spoko*, daj mu szansę. Czuję lekki powiew wiatru i moje nadzieje na chłodek rosną w tempie wprost proporcjonalnym do ciepła na zewnątrz, o czym informuje mnie mój paluszek, którego nieśmiało wysyłam na zwiady w celu oceny temperatury (mój paluszek jest niezawodny). Nie ma on dobrych wieści, wraca do mnie skulony, już pomarszczony od tego cholernego słońca. Ciężko żyć.

Dotarłam też do tego strasznego momentu, w którym nie mogę patrzeć na kaszę jaglaną. Nie mam aktualnie żadnego substytutu miłości**. Muszę znaleźć szybko numer do Marcina Dorocińskiego. Powiem mu: dobry wieczór. To ja. I on będzie wiedział***.

W niedzielę, w tramwaju, w którym wracałam z Kabaretu warszawskiego, było przeraźliwie cicho. Obawiałam się wziąć głębszy oddech, bo mógł zwiastować katastrofę, a wtedy nie mogłam dopuścić do żadnej katastrofy; tylko rękoma zbierałam wzruszenie, wylewające się każdą częścią mojego ciała. Bardzo bałam się, że tym razem naprawdę pęknę, a nie chciałam nikomu przeszkadzać w tym przecichym i przestrasznym tramwaju.


*à propos Nobla;
**ale blisko jest jogurt grecki;
***nie chodzi o to, że od razu zadzwoni na policję.

10 comments:

  1. Lulululu, mojaaaaa! Czy zechciałabyś może nie pojechać z nami na niewakacje?
    a poza tym a propos strasznych tramwajów. Jechałam kiedyś w wielkiej ulewie do redakcji na nocną zmianę (od 18 do chuj-jeden-raczy-wiedzieć-której), była jakaś dziwna historia z tramwajami, jeden wjechał pod prąd i coś tam... nic z tego nie rozumiałam, one dziwnie zmieniały kursy, w końcu wylądowałam w jednym, który na pewno mnie dowiezie do pracy, bo ma jedne tory przed sobą, które kończą się moją pracą. Byłam sama w tym tramwaju, wieczór, leje. I nagle.... i wnet... wtem.... motorniczy zatrzymuje się na środku niczego. Między jednym przystankiem a drugim. Nerwowo przełknęłam ślinę, a ten odwraca głowę, spocony, i pyta: "Czczczyyy wybbbbrałabbby się pppani zzze mną nnnna kkaawę?". Ale mi kkkkuurde ulżyło. Oczami wyobraźni widziałam motorniczego gwałciciela sadystę, a to tylko nieśmiały rudy kurdupel. na kawę nie poszłam, bo szłam na dyżur. i nie chodzę na takie kawy. Na wszelki wypadek nie podróżuj samotnie tramwajami - to chciałam przekazać chyba.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pojadę z Wami na koniec świata i jeszcze dalej.

      Po prostu nie lubisz rrrrrudych, przyznaj się. Pppppposługujesz się stereotypami. (Dlaczego nie wolno ufać łysym? Bo mogą być rudzi, hehe.)

      Jak ktoś mnie zaszlachtuje, liczę na Twoją przemowę na pogrzebie moim.

      Delete
    2. lubię rudych, lecę na doktora Owena Hunta z Grey's Anatomy :P
      no i nie ma mowy, żeby ktoś Cię zaszlachtował. nie umiem przemawiać!

      Delete
    3. Obczaiłam go w gugielkach. Serio?
      Nauczysz się, to będzie stan wyższej konieczności!

      Delete
  2. Replies
    1. Powiedz Kiszonowi, żeby przestał bawić się komputerem.
      Tobie dam serduszko: ♡

      Delete
  3. dla mnie 20 to upał!
    luizo, co Ty na taki plan: porwijmy dorocińskiego i adriena brody i zamieszkajmy wszyscy w skandynawii albo gdziekolwiek, gdzie jest zimno. będziemy jeść dużo nabiału i słuchać dobrej muzyczki. hem?

    ReplyDelete
    Replies
    1. TAK. Tak, proszę.
      (Ale najpierw napiszę magisterkę, ok? /szkrob, szkrob/)

      Delete
  4. Z dosypianiem też mam problemy i choć noce za gorące mordują mnie niezmordowanie, jednak ja poproszę o bilet gdzieś, gdzie zawsze plus 25. Dorocińskiego Ci zostawię, ostatnio Rhysa Ifansa preferuję, choć po raz pierwszy mam z taką urodą tak :)

    ReplyDelete
  5. Plus 25 to dla mnie śmierć natychmiastowa. Wolę minus 25.
    Musiałam wygooglować tego pana! Jest Twój.

    ReplyDelete