24/02/2014

♪ wild nothing - chinatown

Schodzę rano do kuchni, w porannym zaspaniu przygotowuję sobie śniadanie, gdy nagle na swojej półce zauważam kartkę. Myślę sobie: dlaczego ktoś kładzie mi tu jakieś bzdety?, z niechęcią podnoszę - jak zauważam - pocztówkę, gotowa dorzucić ją do reszty przychodzących szpargałów. Na odwrocie zauważam swoje nazwisko. Trybiki w mojej głowie wskakują na swoje miejsce, czym prędzej rzucam się do czytania. Zapominam o śniadaniu, zapominam o gotującej się wodzie, wzruszenie mnie przepełnia i wylewa się uszami oraz łzą (oko prawe). Pocztówka z Krakowa, której zupełnie się nie spodziewałam, od najfajniejszej pary Warszawy. Skrobię im, z tą łzą drżącą na mym policzku, dziękczynną wiadomość, kartkę zatykam nad lustrem. Jeśli wraz z wiekiem wznosimy się na coraz wyższe poziomy wzruszenia, zapewne moje serce pewnego dnia tego nie wytrzyma.

Ten PMS jest łzawy, ckliwy i romantyczny (NIE oglądać Männerherzen. NIE patrzeć na smutnego Tila Schweigera. Zamknąć gębę i nie gadać głupot).

Jeśli nie wiecie, co można robić zamiast pisania pracy magisterskiej, to Wam powiem: można pisać bajkę o swoim promotorze, który wymyśla maszynę, dzięki której przenosi się do współczesności z głębokiego średniowiecza. Możliwe, że mam wodę zamiast mózgu.

W tym tygodniu do teatru wybieram się trzy razy, ale to wtorek jest najważniejszy. We wtorek będę oglądać Marcina Dorocińskiego. Mam tylko dwa wymagania, za których spełnienie dziękuję z góry:
1) niech Marcin się rozbierze;
2) niech poliże mnie po poliku.

9 comments:

  1. W trakcie cholernie nudnego konwersatorium, z cholernie irytującym doktórem siedząc na bardzo niewygodnej drewnianej ławce w bardzo, bardzo zimnej auli napisałam krótkie opowiadanie o tymże człowieku. Utknął w lesie na Zaolziu. W 1912 roku. I zeżarł go niedźwiedź.
    Nienawidziłam go. I Auditorium Maximum.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mam nadzieję, że niedźwiedź nie miał żadnych problemów żołądkowych po zjedzeniu doktorka? Bo szkoda niedźwiedzia.

      Delete
    2. Dzień dobry, przyszłam i już będę. Tutaj.
      W głośnikach Stateless i właśnie wsunęłam pizzę mojej Mamy i popijam colą. Dzisiaj pracowałam od rana do właściwie nocy, bo teraz tylko chwilowo przerwa. Kliknęłam na Ciebie i jak tylko zobaczyłam "puszą mi się włosy" to wiedziałam, że czeka tu na mnie coś amazing. Potrzebowałam takiego miejsca, dziękuję.

      Grumpy, w Auditorium Maximum działy się takie rzeczy, że hej. Bardzo miło wspominam to miejsce. Te ławki też.

      Delete
    3. Jest mi bardzo, bardzo, bardzo miło, Stri. Dziękuję.
      Mam nadzieję, że pizza wyszła smacznie.
      (Choć, przyznam szczerze, włosy puszą się ciut mniej od kiedy je olejuję ;))

      Delete
  2. zgadnij o kim pomyślałam, kiedy przeczytałam 'najfajniejsza para warszawy' :D

    ReplyDelete
  3. ehehehehe, ja wiem, ja wiem!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Złośliwe z Was dziewczęta.

      Delete
    2. chyba także się domyślam :> ale mam dwa typy! i skąd mam wiedzieć który jest słuszny? :(

      Delete